Bioton rozszerzy swoją działalność o produkcję preparatów krwiopochodnych. Spółka zawarła z syndykiem masy upadłościowej Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) w Mielcu umowę dzierżawy tego przedsiębiorstwa. Kontrakt podpisany został na dziesięć lat. Giełdowa spółka będzie miała prawo pierwokupu zakładu. Za każdy miesiąc dzierżawy Bioton będzie płacił 80 tys. zł czynszu. Jednak to nie wszystkie koszty, jakie poniesie.
Inwestycja do dokończenia
Inwestycja w LFO została przerwana, kiedy Kredyt Bank odmówił dalszego finansowania przedsięwzięcia m.in. z powodu fałszerstw dokonywanych w fakturach. Do zakładu w Mielcu nie trafił też praktycznie żaden sprzęt. Dlatego Bioton sam sfinansuje dokończenie budowy Laboratorium.
Poza tym giełdowa spółka nawiązała współpracę z jednym z największych europejskich producentów krwiopochodnych preparatów. Od niego kupi technologię, która będzie wdrożona w Polsce. Prezes spółki Adam Wilczęga nie chciał w piątek zdradzić, kto konkretnie będzie jego partnerem ani jak duże nakłady finansowe Bioton będzie musiał ponieść, by uruchomić frakcjonowanie osocza.
Przemysław Sawala-Uryasz, analityk UniCredit CA IB, ocenia, że są to kwoty rzędu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu milionów USD. - Trudno powiedzieć, jaki sprzęt już jest w Mielcu, ale podejrzewam, że wiekszą część linii do przerobu osocza trzeba będzie dokupić.