Przynależność do strefy euro okazała się doskonałym parasolem chroniącym przed karzącą "ręką" rynków finansowych. Mimo wysokiego i na dodatek "bliźniaczego" deficytu, długu publicznego przekraczającego 60 procent PKB, stopy procentowe w Portugalii nie odbiegają od tych w Eurolandzie, a spready skarbowych papierów wartościowych są wyższe o kilka, góra kilkanaście, punktów bazowych od niemieckich "bundów".
Jak zaprzepaścić szansę
Można powiedzieć, że Portugalia jest "żywą reklamą" zalet przebywania w strefie euro. No, nie do końca. Rachityczny wzrost gospodarczy i relatywnie wysokie bezrobocie hamują realną konwergencję. Wolnego wzrostu stopy życiowej nie osłodzi nawet niska 2-2,5-procentowa inflacja.
Cóż jest kluczowym problemem gospodarczym? Deficyt fiskalny i dług publiczny? Deficyt rachunku bieżącego? Niski wzrost gospodarczy i bezrobocie? Tak, są to niewątpliwie istotne problemy gospodarcze, ale ich źródło tkwi w utracie międzynarodowej konkurencyjności gospodarki portugalskiej. Jeszcze pięć lat temu porównując dwa kraje z Półwyspu Iberyjskiego, wskazywano na Portugalię, a nie na Hiszpanię, jako przykład europejskiego sukcesu gospodarczego. Cóż zatem stało się w ciągu ostatnich pięciu lat? Jak zaprzepaszczona została szansa związana z przynależnością do Unii Europejskiej i strefy euro?
Główny atut przynależności do Eurolandu - niskie stopy procentowe - nie posłużył wzrostowi wydajności pracy. Przedsiębiorstwa portugalskie (w tym również prywatne!) przeznaczyły obniżkę kosztów związaną z niższymi kosztami kredytów bankowych na podwyżki płac. Część firm, które zakumulowały zyski, podjęła "nietrafione" inwestycje w przemyśle obuwniczym i tekstylnym (w przeszłości stanowiące motor portugalskiego eksportu). Niskie stopy procentowe nie pomogły w efektywnym zwiększeniu zdolności eksportowych, natomiast wywołały olbrzymi boom kredytów konsumpcyjnych. Zadłużenie gospodarstw domowych przekroczyło w 2005 roku 120 procent rocznych dochodów ludności. Nie trudno zgadnąć, że taki stan finansów gospodarstw domowych z jednej strony "nakręcił" wzrost importu towarów konsumpcyjnych, z drugiej strony wzmógł żądania płacowe. Wyższe wynagrodzenia nie szły w parze ze wzrostem wydajności pracy. Dane ekonomiczne wskazują na powstanie prawie 20-proc. luki w konkurencyjności gospodarki portugalskiej w relacji do europejskich partnerów.