Falstart, "defekt stycznia" - te określenia cisną się na usta w odniesieniu do tego, co przyniósł pierwszy tydzień nowego roku. Niestety, nie są to słowa przesadzone. Na wykresie tygodniowym została potwierdzona formacja harami.
Co gorsza, za tym sygnałem sprzedaży podążył następny.
Mianowicie po sesji piątkowej nie ma już wątpliwości co do losów półrocznego trendu wzrostowego. W przypadku indeksu najwiźkszych spółek WIG20 nie utrzymało się również minimum z 22 grudnia 2006 r., więc i nadzieje na kontynuację trendu bocznego. Wyprzedaż doprowadziła nawet do przecięcia średniej EMA-55. Na jej wysokości znajduje się połowa czarnego korpusu z piątku, stanowiąc najpoważniejszy opór dla każdej próby odreagowania, jaka pojawi się w rozpoczętym tygodniu.
Kiedy może nastąpić poprawa sytuacji? Z pewnością zwrot, jaki miał miejsce podczas porannej odsłony poniedziałkowej sesji, przybliżył ten moment. Blisko 100-punktową odległość dzieląca indeks od dolnego ograniczenia 3-miesięcznego kanału hossy jest na tyle atrakcyjna, że mogą znaleźć się chętni do uczestnictwa w takim ruchu. Silnie wyprzedane wskaźniki szybkie mają potencjał, by go zdynamizować. CCI i Stochastic znalazły się na poziomach, z których rozpoczynały się zwykle korekcyjne odbicia, a nawet miały początek dłuższe fale wzrostowe.
Niemniej jednak trzeba być bardzo ostrożnym. Rynek wraz ze zmianą trendu stał się nieobliczalny i gwałtownym korektom w górę mogą też towarzyszyć dramatyczne spadki cen.