Do godzin wieczornych trwały w Senacie targi o ostateczny kształt tegorocznego budżetu państwa. Parlamentarzyści mieli wczoraj ostatnią szansę, by zgłosić poprawki zmieniające strukturę dochodów i wydatków. Największych przesunięć domagała się Liga Polskich Rodzin. Partia żądała 500 mln zł na podwyżki dla nauczycieli. Wicepremier Roman Giertych zagroził, że ustąpi ze stanowiska ministra edukacji, jeżeli postulaty LPR nie zostaną spełnione. PiS początkowo nie godził się na ustępstwa, tym bardziej że już wcześniej Sejm wygospodarował na podwyżki dla pracowników oświaty 1 mld zł. Polityczna zgoda zapadła na spotkaniu premiera z szefem Ligi. Od tego momentu senatorowie mieli wspólnie z Ministerstwem Finansów znaleźć źródło nowych wydatków.

Adam Biela (Senatorski Klub Narodowy) proponował, by o 500 mln zł zwiększyć prognozowane wpływy z VAT. To rozwiązanie MF oceniło jako zbyt ryzykowne (ostatnio dochody z podatków pośrednich okazywały się przeważnie niższe, niż założono w budżecie). Gorączkowo szukano więc możliwych oszczędności w rezerwach celowych. Senat przerwał nawet obrady. Niespodziewanie z "odsieczą" przyszedł Narodowy Bank Polski, ogłaszając po południu, że jego przewidywany zysk w 2006 r. wyniesie 2,5 mld zł, zamiast prognozowanych wcześniej 1,66 mld zł. 95 proc. tej sumy w lipcu trafia do budżetu państwa. Co ciekawe, MF przewidziało, bazując na doświadczeniach z lat poprzednich, że NBP nie doszacuje swojego wyniku. Dlatego w projekcie budżetu znalazła się kwota 1,97 mld zł. Teraz wartość ta może zostać zwiększona, a dodatkowe środki trafią do nauczycieli. Tym samym kolejny kryzys w koalicji zostanie zażegnany.

Inne większe zmiany, nad jakimi debatowali senatorowie, to przesunięcie 200 mln zł na wyższe uczelnie i przekazanie 40 mln zł na budowę Świątyni Opatrzności Bożej. Głosowania w czwartek lub piątek.