Ostatnie miesiące upływają pod znakiem silnej zależności między zmianami indeksu WIG20 a sytuacją na rynku walutowym, co można odczytywać jako potwierdzenie dużej roli inwestorów zagranicznych. Od października do połowy grudnia ub.r. trwała wyraźna tendencja zwyżkowa zarówno WIG20, jak i kursu złotego w euro (PLN/EUR), a mówiąc inaczej - przecena euro w złotych. Trend ten miał na obu rynkach podobny przebieg, tzn. ważne z punktu widzenia analizy technicznej wydarzenia miały miejsce niemal w tym samym czasie. Charakterystyczne było przy tym, że sygnały na rynku walutowym pojawiały się nieco wcześniej niż na rynku akcji. Przykładowo: do przebicia letniego szczytu doszło najpierw w notowaniach złotego, analogiczny sygnał kupna zaś w przypadku WIG20 pojawił się dopiero w następnych dniach. Podobnie było jeśli chodzi o ostatnie, grudniowe maksimum. Kurs złotego ustanowił je już 14 grudnia, WIG20 zaś 18 grudnia.
Ten efekt wyprzedzenia to nie-jedyny argument, dla którego obserwacja rynku walutowego może pozwolić odgadnąć, w jakim kierunku podąży WIG20. Rzecz w tym, że ostatnio na rynku złotego pojawia się mniej błędnych sygnałów co do zmiany trendu, niż ma to miejsce w przypadku indeksu dużych spółek. Żeby to stwierdzić, wystarczy przyjrzeć się wykresom średnich kroczących na obu rynkach. Przykładowo: średnia z 30 sesji dawała na wykresie WIG20 w sierpniu i wrześniu ub.r. liczne błędne sygnały - indeks oscylował wokół niej. Tymczasem na wykresie złotego padł w tym czasie zaledwie jeden błędny sygnał.
Takie proste posługiwanie się sygnałami analizy technicznej z rynku walutowego w celu prognozowania koniunktury na GPW okazało się w drugiej połowie ubiegłego roku wyjątkowo skuteczne. Obecnie może to być dla inwestorów giełdowych o tyle niepokojące, że już w drugiej połowie grudnia załamał się dotychczasowy trend wzrostowy złotego, co objawiło się w przebiciu 30-sesyjnej średniej. Dopiero ewentualny powrót powyżej tej średniej należałoby odczytywać jako pozytywny sygnał dla rynku akcji. Wymagałoby to silnego ataku kupujących.