Mieliśmy wczoraj sesję wyjątkową. Ta wyjątkowość wynikała z obrotu, jaki został wygenerowany.
To ponad 1,2 mld złotych na samych spółkach z WIG20, czyli wynik raczej nieczęsty. Ta wartość obrotu sprawia, że cała sesja nabrała znaczenia, a jej wynik może odcisnąć swoje piętno na ocenie rynku i poziomie cen w najbliższym czasie.
Zaczęło się dość nisko. Kontrakty rozpoczęły dzień od przeceny o 27 pkt, co było pewnym zaskoczeniem. Nie wydarzyło się nic tak ważnego, by wywołać tak znaczny spadek cen. Można domniemywać, że źródłem przeceny były więc nastroje inwestorów. Rynek jest po prostu słaby. Potwierdziły to późniejsze godziny. Po niskim początku kursy zaczęły rosnąć. Zwyżka na terminowym sprawiła nawet, że pojawiły się plusy. Indeks także rósł, ale tu plusów nie było. I rzecz najważniejsza - w trakcie zwyżki cen obrót był mizerny. To sprawiało, że ocena ruchu nie była przychylna bykom. Niewielu wierzyło w faktyczną chęć zakupów.
Jeszcze przed południem ten
"malowany optymizm" pękł jak bańka mydlana. Ceny szybko powróciły w okolice poziomu