Reklama

Ropa poprawia nastroje

Taniejąca ropa utrzymuje optymizm na rynkach akcji w USA. Takie podejście byłoby uzasadnione, gdyby cena surowca szła w dół bez fundamentalnych przesłanek. Tak jednak nie jest

Publikacja: 13.01.2007 08:27

Rosnące od długiego czasu zapasy są odzwierciedleniem zmian w popycie i podaży na rynku ropy. Przewidywania dotyczące zapotrzebowania na ten surowiec były w ostatnim czasie rewidowane w dół. Na ten rok Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) zapowiada wzrost popytu, ale zaznacza, że dużym ryzykiem dla takiej prognozy są niepewne perspektywy amerykańskiej gospodarki.

Znacznie przeszacowano też zapotrzebowanie ze strony Chin na paliwa. W 2006 r. jego wzrost wyniósł ok. 6 proc., w tym ma być jeszcze trochę niższy.

Pomoc dla konsumentów

Gwałtowna zniżka cen paliw ma przy tym szanse pozytywnie wpłynąć na zasobność kieszeni Amerykanów, które do połowy roku były mocno drenowane przez wysokie wydatki na stacjach paliwowych. Obecna sytuacja na pewno w dużym stopniu neutralizuje obawy związane z wpływem na poziom wydatków konsumenckich załamania na rynku nieruchomości i zaznaczającej się na wtórnym rynku sprzedaży domów zniżki cen.

Odrodzeniem się nadziei na poprawę kondycji amerykańskiej gospodarki można tłumaczyć sukcesywny wzrost rentowności długoterminowych obligacji. W przypadku 10-latek od początku grudnia podniosła się z 4,43 proc. do 4,74 proc. Przez ostatnie lata zwyżce dochodowości papierów skarbowych towarzyszył raczej ruch w górę cen ropy. Jedynym okresem, gdy oba rynki zachowywały się tak jak teraz, był wrzesień i październik 2005 r.

Reklama
Reklama

Z punktu widzenia zachowania giełdy w trakcie zwyżki rentowności nie miało znaczenia, czy ropa w tym czasie szła w dół czy w górę - zawsze to był nie najlepszy okres dla akcji, choć nie musiał oznaczać mocnego spadku. Ta reguła potwierdza się i teraz. Od początku grudnia S&P 500 praktycznie nie zmienił wartości.

Koncerny paliwowe

coraz tańsze

Z dwóch możliwych z punktu widzenia rynku obligacji interpretacji spadku cen paliw - przez pryzmat inflacji albo przyspieszenia gospodarczego - inwestorzy raczej większe nadzieje wiążą z tą drugą. Tańsza ropa ma pomóc w odbudowaniu słabnącej kondycji konsumentów. W efekcie rentowność papierów skarbowych się pnie.

Jednocześnie ciekawe jest, że 12-miesięczna zmiana cen akcji spółek paliwowych na rynkach wschodzących wciąż sięga jeszcze 7,3 proc. Dla tego sektora z rynków rozwiniętych w tym tygodniu stała się ujemna. W przypadku takich branż jak producenci materiałów do produkcji, finansowe dysproporcje między 12-miesięcznymi zmianami na emerging markets i giełdach państw rozwiniętych są bliskie zera, a dla spółek informatycznych porównanie wypada zdecydowanie na korzyść rynków dojrzałych.

Tak znaczna różnica przy porównaniu spółek paliwowych jest w dużym stopniu wynikiem tego, co obserwowaliśmy wiosną 2006 r. Wtedy ten rodzaj firm na rynkach wschodzących rósł w szaleńczym tempie. W pierwszej połowie maja minionego roku 12-miesięczna zmiana indeksu MSCI EM Energy sięgnęła 115 proc. Przekraczała ona o ponad 70 pkt proc. zmianę na dojrzałych parkietach. Średnia różnica w ostatnich 11 latach wynosiła 7,2 pkt proc. Zbliżyliśmy się więc do niej. Historia wcześniejszych przypadków tak znacznego "rozjechania" się zmian notowań w tym sektorze pozwala oczekiwać na osiągnięcie przez różnicę ujemnych wartości. To zaś oznacza, że spółki paliwowe z emerging markets wciąż jeszcze będą słabsze od tych z giełd w państwach dojrzałych.

Reklama
Reklama

Euro poniżej 1,293 USD

Tak jak wskazywała na to negatywna dywergencja na tygodniowym MACD, kurs EUR/USD wrócił poniżej szczytu z wiosny 2006 r., wyznaczonego przy 1,293. To pozwala spodziewać się dalszej aprecjacji dolara. Nie powinien mieć problemu z zepchnięciem euro do 1,25 USD. W tym wypadku jego dobra passa rozpoczęła się także w początkach grudnia. To wskazuje na wspólny mianownik reakcji inwestorów z rynku obligacji i walut. Notowania dolara wspiera nie tylko nadzieja na poprawę kondycji gospodarki USA, ale także korzystne doniesienia dotyczące malejącego deficytu handlowego. Na jego spadek wpływ ma przede wszystkim niższa cena ropy (to obniża wartość amerykańskiegoNie negując trafności interpretacji zachowania kursu dolara i rentowności obligacji przez pryzmat wzrostu gospodarczego, trzeba pamiętać, że równie dobrze może być ono wynikiem utrzymujących się obaw inflacyjnych, na które zwracano uwagę w "minutes" po ostatnim posiedzeniu Fed. Ten wariant jest zdecydowanie niekorzystny dla giełd.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama