Na ostatniej sesji tygodnia inwestorzy z głównych giełd na świecie nie mieli ochoty ani na szalone zakupy akcji, ani na zmasowaną ich wyprzedaż. Generalnie. Bo tym spółkom, które z jakiegoś powodu rozczarowały, potrafili spuścić naprawdę zimny prysznic.
Ostatnio niemiłe niespodzianki - i miłe, ale tych pierwszych było w piątek więcej - dotyczą głównie wyników finansowych (lub ich prognoz) za ostatni kwartał. Taką sprawił SAP, koncern informatyczny z Niemiec, który zwiększył sprzedaż licencji w minionym kwartale tylko o 7 proc., połowę tego, co prognozowali analitycy. Spadek akcji SAP sięgał prawie 10 proc. i był najwyższy od czterech lat. Na giełdzie w Londynie z kolei bardzo mocno spadły notowania koncernu muzycznego EMI Group, któremu okres sprzedaży przedświątecznej nie wyszedł i teraz musi nadrabiać to cięciem kosztów. Zmienia też władze swojej kluczowej jednostki EMI Group.
Inwestorów z Wall Street rozczarowało zaś AMD. Według komunikatu, zysk koncernu za IV kwartał ma być "znacząco" mniejszy od notowanego w poprzednim okresie. To wystarczyło, żeby akcje największego rywala Intela w produkcji procesorów straciły 8,5 proc.
Głęboka wyprzedaż akcji kilku firm nie rzutowała jednak na obraz szerokiego rynku. Większość indeksów w Europie skończyła dzień na lekkim plusie, co oznacza, że pozostają na poziomie najwyższym od kilku lat. Na giełdach nowojorskich od początku sesji z nowym rekordem zmagała się średnia przemysłowa Dow Jones. Na koniec czwartkowej sesji podniosła poprzeczkę do 12 514 pkt. Od początku roku najpilniej obserwowany giełdowy wskaźnik zyskał 0,6 proc.
W piątek drugi dzień z rzędu odrabiały straty giełdy rynków wschodzących, które pierwszych sesji w roku z pewnością nie mogą zaliczyć do udanych. W naszym regionie najwięcej, prawie 1,2 proc., zyskał budapeszteński BUX. Oczy inwestorów zwrócone były jednak głównie na Indie, gdzie dzięki świetnym danym o produkcji przemysłowej wskaźnik Sensex podskoczył o 3,1 proc. i pobił nowy rekord.