eCard koncentruje się na jak najszybszej rozbudowie sieci własnych bankomatów. Na razie ma ich ponad 30. - Każdego dnia przybywa jedna, dwie nowe maszyny - oznajmił Konrad Korobowicz, prezes spółki, której działalność do tej pory skupiała się na autoryzacji transakcji internetowych.
Przygotowania do stworzenia sieci bankomatów rozpoczęły się w połowie 2006 r. eCard podpisał umowę z firmą NCR - producentem tego typu urządzeń i BZ WBK, który dostarcza do bankomatów gotówkę. Pierwsze maszyny zostały uruchomione w grudniu ub.r. w Warszawie. - Głównym problemem jest pozyskiwanie atrakcyjnych lokalizacji - mówił K. Korobowicz. Spółka giełdowa chciałaby stawiać ok. 20 bankomatów miesięcznie. - Ambitny plan zakłada, że do wakacji działać będzie 200 maszyn - stwierdził prezes eCardu. Docelowo sieć ma liczyć co najmniej 400-500 urządzeń. Na razie, pobierając gotówkę z bankomatów eCard, klient musi płacić prowizję. - Rozpoczęliśmy już rozmowy z pierwszymi instytucjami, żeby ich klienci korzystali z naszych urządzeń za darmo. Mam nadzieję, że w II kwartale podpiszemy pierwsze porozumienia - wskazał K. Korobowicz.
Od powodzenia negocjacji zależy, jak szybko "bankomatowy" biznes będzie rentowny. - Umożliwienie bezpłatnego pobierania gotówki znakomicie zwiększa liczbę operacji realizowanych przez klientów - wyjaśniał prezes eCardu. W przyszłości w urządzeniach eCardu będzie można doładowywać telefony komórkowe czy składać depozyty.
Dochody z usług bankomatowych będą miały istotny wpływ na wyniki spółki w 2007 r. Prognoza mówi, że obroty sięgną 26 mln zł, a zysk netto 1,5 mln zł. W 2006 r. eCard miał mieć 9,2 mln zł przychodów i po korekcie w dół 2,5 mln zł straty netto. Czy wywiązał się z obietnic? - Nie wszystkie przedsięwzięcia rozwijały się zgodnie z planem. Wolałbym nie wypowiadać się na temat prognozy - zakończył K. Korobowicz.
Prognoza pod lupą inwestorów