Inwestorzy, którzy nie wykazali się refleksem na polskim rynku nieruchomości, mają szansę nadrobić zaległości, kupując mieszkania w Bułgarii i Rumunii.
W obu krajach, które od tego roku stały się członkami Unii Europejskiej, specjaliści spodziewają się co najmniej kilkudziesięcioprocentowego wzrostu cen nieruchomości w ciągu najbliższych dwóch lat. Dodatkowo świetnie rozwijająca się branża turystyczna pozwala w Bułgarii zarabiać również na wynajmie lokali.
O połowę taniej niż u nas
Obecnie za metr kwadratowy mieszkania w nadmorskich kurortach i stolicy Bułgarii, a także w stolicy Rumunii trzeba zapłacić od 900 do 1300 euro. - Studio o powierzchni 30 mkw., bo takie wśród naszych klientów cieszą się największym zainteresowaniem, można kupić za 120 tys. zł. To kwota, z którą w Polsce naprawdę można już zrobić niewiele - mówi Aleksandra Żyłka, współwłaścicielka agencji nieruchomości Life-House Properties z Wrocławia. Agencja od dwóch lat pośredniczy w zakupach nieruchomości w Bułgarii, a od niedawna również w Rumunii. A. Żyłka nie chce zdradzić, ilu miesięcznie ma klientów. Zainteresowanych jednak nie brakuje m.in. ze względu na słabą konkurencję.
- Choć wielu inwestorów zwróciło uwagę na Bułgarię i Rumunię dopiero po ich wejściu do UE, to jednak jest ostatni moment, aby na inwestycjach w tych krajach uzyskać interesującą stopę zwrotu - tłumaczy A. Żyłka. - Boom na tamtejszych rynkach nieruchomości trwa już jakiś czas. Ceny jednak wciąż odbiegają od średnich europejskich, co daje szanse na spory potencjał wzrostu - dodaje A. Żyłka, która sama zainwestowała na bułgarskim wybrzeżu w 45-metrowe mieszkanie. Ponad rok temu płaciła po 550 euro za mkw. Tymczasem Dorota Kossowska, doradca firmy pośrednictwa finansowego Open Finance, która minione wakacje spędziła w Bułgarii, za apartament w Złotych Piaskch z widokiem na morze zapłaciła już 1200 euro za metr kw. Ale nawet przy tych cenach poleca znajomym gotowym podjąć ryzyko inwestycji w tamtejsze nieruchomości. - Liczę nie tylko na wzrost cen, ale również, że odzyskam rocznie na wynajmie mieszkania od 6 do 8 proc. jego wartości - mówi D. Kossowska.