Giełdy nowojorskie pierwsze sesje w tym tygodniu zaczęły od wzrostów indeksów. Kluczowym czynnikiem przez pewien czas okazywała się taniejąca ropa naftowa, która z nawiązką neutralizowała wpływ na rynek informacji o słabszej niż się spodziewano aktywności przemysłu w stanie Nowy Jork. Po trzech kwadransach zwyżka indeksów zmalała jednak niemal do zera. Jednym z liderów rynku był FedEx zajmujący się powietrznymi przewozami towarów. Kupowanie jego akcji inwestorom zalecił bank JP Morgan. Taniał Intel, gdyż spodziewano się, że po sesji poinformuje o kolejnym spadku zysku. Na giełdzie Nasdaq negatywnie wyróżniał się też Symantec, największy na świecie producent programów antywirusowych. Firma ta obniżyła roczną prognozę wyników.

W Europie przeważały spadki indeksów, a najbardziej taniały firmy surowcowe oraz paliwowe. Zaszkodziła im obniżka cen metali i ropy naftowej. Spółkom branży detalicznej częściowo przysłużyła się agencja Standard&Poor?s Rating, która obniżyła długoterminową ocenę brytyjskiego Kingfishera, największej w Europie sieci budowlanych supermarketów. Akcje tej firmy potaniały 2,5 proc., ale jeszcze większe straty (4,8 proc.) ponieśli udziałowcy innego detalisty - Debenhams. W ostatnich miesiącach notuje on spadek sprzedaży, gdyż coraz więcej klientów robi zakupy u konkurencji (Marks&Spencer i John Lewis Partnerships).

Analitycy wykazywali ostrożność co do spodziewanych wyników spółek giełdowych w tym kwartale. Straty europejskich indeksów wzrosły, kiedy opublikowano raport nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej o aktywności przemysłu w tym stanie. Lepsze rekomendacje skłoniły wielu graczy do kupna akcji Nokii, i Heinekena, walory szwajcarskiego Sulzera drożały zaś

z powodu rosnącego popytu na produkowane przez tę firmę pompy. Region Azja-Pacyfik utrzymał się na plusie, chociaż ten dorobek był symboliczny. Indeks Morgana Stanleya zyskał zaledwie 0,08 proc. Jego wartość zmieniała się w przedziale plus 0,3 proc. minus 0,1 proc.