Central European Distribution Corporation, amerykański dystrybutor alkoholi, który od grudnia notowany jest na GPW, ogłosił drugie wezwanie na akcje Polmosu Białystok. Największy udziałowiec producenta Żubrówki i Absolwenta (kontroluje prawie 69 proc. kapitału) chce przejąć od pozostałych inwestorów 24,32 proc. walorów. Płaci 103 zł za jeden papier. CEDC ma nadzieję, że w wyniku wezwania jego zaangażowanie wzrośnie do 93,14 proc. Pozostałe akcje Polmosu należą do pracowników firmy, którzy będą mogli nimi handlować dopiero od maja.
Zdaniem analityków, wezwanie po 103 zł ma duże szanse powodzenia. - Choć nie można mówić o premii dla akcjonariuszy, to nie ma też rażącego dyskonta, jak w przypadku poprzedniego wezwania - mówi z kolei Tomasz Kaczmarek, analityk DM BZ WBK. Wczoraj kurs Polmosu Białystok wzrósł o 11,5 proc., do 102 zł.
Spółka kierowana przez Williama Careya już raz próbowała skupić wszystkie akcje, będące w wolnym obrocie. W pierwszym wezwaniu początkowo oferowała nieco ponad 85 zł. Po protestach występującego w imieniu drobnych inwestorów Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych podniosła cenę do 91 zł. Mimo to CEDC udało się przejąć jedynie niecałe 3 proc. walorów. Posiadacze akcji zapewne pamiętali cenę, za jaką CEDC ponad rok wcześniej kupił niecałe 66 proc. udziałów w Polmosie Białystok. Przejmując pakiet kontrolny od Skarbu Państwa spółka W. Careya płaciła 146,5 zł za walor.
Tym razem SII nie będzie "psuć szyków" Amerykanom. Jarosław Dominiak, prezes stowarzyszenia, twierdzi, że większość akcjonariuszy Polmosu uznałaby cenę nieco powyżej 100 zł za satysfakcjonującą.
Nie jest wykluczone, że na decyzję mniejszościowych udziałowców Polmosu Białystok w drugim wezwaniu wpłynie też widoczna determinacja CEDC do wycofania spółki zależnej z giełdy. Główny akcjonariusz zpowiadał już zwołanie walnego zgromadzenia, które miałoby podjąć decyzję w tej sprawie. Do przegłosowania odpowiedniej uchwały potrzeba 4/5 głosów na WZA.