Jutro odbędzie się kolejna tura przesłuchań kandydatów ubiegających się o fotel prezesa Polskich Linii Lotniczych LOT. Rada nadzorcza ma rozmawiać z pięcioma kandydatami. Ich nazwiska nie są na razie ujawniane. - Nie są to osoby znane, pierwsza liga. Ale trudno oczekiwać, że za 12-15 tys. zł miesięcznie uda nam się zatrudnić każdego, kogo chcielibyśmy - mówi pragnący zachować anonimowość przedstawiciel spółki. Dodaje, że zainteresowanych funkcją odstrasza też fakt upolitycznienia stanowiska. Większościowym akcjonariuszem LOT-u jest Ministerstwo Skarbu Państwa i to szefowie tego resortu zazwyczaj decydowali o tym, kto zasiadał w fotelu prezesa LOT-u. W obecnym rozdaniu nominowanym przez MSP jest Tomasz Dembski, p.o. prezesa firmy, który nie podoba się załodze. Pracownicy mają jednak mniej głosów w radzie niż resort. Przedstawiciele organizacji pracowniczych twierdzą, że wśród kandydatów są lepsi menedżerowie niż T. Dembski. Załoga nie chce jednak ujawniać swoich typów, bo jak twierdzi, ich szanse spadną wtedy do zera. Według członków rady, nie jest przesądzone, że prezes LOT-u zostanie wybrany jutro. Możliwe, że sprawa się jeszcze przeciągnie.