Reklama

Presja inflacyjna narasta w sposób umiarkowany od kilku kwartałów

Publikacja: 18.01.2007 07:58

Jak Pan zareagował na wiadomość o tym, że inflacja w grudniu wyniosła 1,4 proc.?

Moją pierwszą reakcją było sprawdzenie, skąd to się wzięło. Wskaźnik został pociągnięty w dół przez ceny paliw i żywności. Natomiast kolejny miesiąc pchały go do góry ceny usług. Oczywiście my działamy w odniesieniu do wskaźnika CPI - cen konsumpcyjnych, on służy do określania celu inflacyjnego, ale to, co jest ważne średniookresowo, czyli inflacja bazowa, wygląda na zgodne z prognozami. Inflacja bazowa w IV kwartale wyniosła prawdopodobnie 1,5 proc., a tyle było właśnie w projekcji. W rezultacie będziemy mieli kolejny miesiąc, w którym inflacja bazowa jest wyższa od inflacji bieżącej wyrażanej wskaźnikiem CPI. W moim przekonaniu dowodzi to, że niski poziom wskaźnika CPI wynika w pewnym sensie z czynników nadzwyczajnych.

Ale inflacja bazowa też jest poniżej celu.

Poniżej celu, ale w paśmie dopuszczalnych wahań. W grudniu wyniosła 1,6 a może 1,7 proc.

Czy niska inflacja w grudniu zmienia Pana myślenie o perspektywach inflacji?

Reklama
Reklama

O perspektywach średniookresowych - nie zmienia.

A bardzo dobre dane z rynku pracy? Średnia płaca była w grudniu o 8,5 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Paradoksalnie, one również nie zmieniły moich poglądów średniookresowych. Wysoki wzrost płac w grudniu to w dużym stopniu wynik innego terminarza wypłat premii w porównaniu z rokiem 2005. Ja raczej jestem skłonny patrzeć w kategoriach dynamiki kwartalnej, gdzie przesunięcia między miesiącami nie grają istotnej roli. W takich kategoriach w IV kwartale ub.r. płace rosły o nieco ponad 5 proc. - również zgodnie z oczekiwaniami. Istotnym sygnałem był dla mnie fakt, że chociaż to był grudzień (który wraz ze styczniem był zawsze najgorszym miesiącem dla rynku pracy), to znów mieliśmy dynamiczny wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw.

Myśli Pan, że może się z tym wiązać ryzyko wyższej inflacji?

Obiegowe powiedzenie, że w gospodarce nie ma presji inflacyjnej, jest - w moim odczuciu - dużym uproszczeniem. Presja narasta w sposób umiarkowany od szeregu kwartałów i jest widoczna przede wszystkim we wzroście wskaźnika inflacji bazowej. Przypomnę, że w I kwartale ub.r. wyniosła ona 0,8 proc., a w ostatnim już 1,5 proc. Narastanie presji jest więc widoczne.

Trzeba tylko określić, od jakiego poziomu mówimy o presji. Czy przy tak niskiej inflacji również?

Reklama
Reklama

Presja inflacyjna wyraża wzrost cen widoczny we wskaźniku inflacji bazowej, będący odzwierciedleniem narastającej nierównowagi w gospodarce. Ta presja może być mocna i szybko rosnąca, a może być niska i wolno rosnąca. W tej chwili presja wzrasta w sposób umiarkowany. Można powiedzieć, że na bieżąco nie stwarza to zagrożenia dla inflacji mierzonej wskaźnikiem cen konsumpcyjnych. Jest pytanie, czy tak umiarkowany wzrost presji utrzyma się w kolejnych kwartałach, czy nie nastąpi przyśpieszenie? Ono mogłoby się pojawić wtedy, gdyby przyrost zatrudnienia i płac, a w konsekwencji funduszu płac, zaczął w istotny sposób przewyższać przyrosty produkcji.

"W istotny sposób?, czyli o ile?

Nie odważyłbym się powiedzieć, jak duże dysproporcje musiałyby sie pojawić, dlatego że oprócz produkcji krajowej mamy import, który może wpływać łagodząco na ceny. W moim przekonaniu, zjawisko stopniowego podnoszenia się presji inflacyjnej ma już miejsce.

Jaka jest w tej chwili, według NBP, stopa bezrobocia niepowodująca wzrostu inflacji?

Szacunki są robione praktycznie cały czas i wskazują na obniżanie się stopy NAWRU (stopa bezrobocia niepowodująca inflacyjnego wzrostu płac - red.). Wynika z nich, że mniej więcej w połowie ub.r. stopa bezrobocia wykazywanego w badaniu aktywności ekonomicznej ludności (BAEL, w II kwartale wynosiła 14,1 proc., a w III 13 proc. - red.) była już niższa od stopy NAWRU. To również argument za ostrożnością w polityce pieniężnej.Kiedyś mówił Pan, że naturalna stopa procentowa dla Polski powinna wynosić ok. 4 proc. w ujęciu realnym, czyli z uwzględnieniem inflacji. Czy ta opinia jest wciąż aktualna?

Nowsze szacunki wskazują, że mogła się zmniejszyć, co nie zmienia faktu, że jest wciąż powyżej 3 proc. A więc jest nieznacznie powyżej stopy naturalnej, szacowanej dla bardziej zaawansowanych krajów europejskich. Tam wynosi ona właśnie ok. 3 proc. Gdyby tak patrzeć, to też w jakimś stopniu odpowiada na pytanie, na jakim poziomie powinna się sytuować stopa nominalna.

Reklama
Reklama

W tym roku powszechnie oczekuje się niskiej inflacji. Jak Pan ocenia możliwość ewentualnego podnoszenia stóp procentowych w takich warunkach - głównie z punktu widzenia sposobu przekazania uzasadnienia decyzji?

Trudniej podnosić stopy wtedy, gdy inflacja jest poniżej celu, niż wówczas, gdy jest dokładnie na poziomie celu - wtedy zawsze możemy powiedzieć, że chodzi o utrwalenie tego poziomu. Bardzo istotne w przekazywaniu polityki pieniężnej odbiorcom jest podkreślanie opóźnienia, które sięga 5-7 kwartałów, i tego, że bieżąca niska inflacja nie stanowi gwarancji niskiej inflacji w perspektywie średniookresowej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama