W piątek na rynki akcji pozytywnie wpłynęła informacja o nastrojach amerykańskich konsumentów. Taniejąca ropa naftowa i wzrost płac podniosły ich na duchu w większym stopniu, niż oczekiwali ekonomiści. Wskaźnik firmowany przez Reutersa i University of Michigan osiągnął najwyższą wartość od stycznia 2004 r. Zanim ta informacja dotarła do inwestorów, indeksy amerykańskich giełd traciły na wartości. Gracze analizowali raporty finansowe za ostatni kwartał 2006 r. czterech kluczowych spółek, próbowali znaleźć słabe punkty i ocenić szanse zarobku w tym roku. Najważniejsze w piątek były rezultaty General Electric, drugiej spółki giełdowej na świecie pod względem kapitalizacji rynkowej. GE jest obecny w różnych branżach i lepiej niż wiele innych korporacji pokazuje, jaka jest kondycja całej gospodarki USA. Zysk General Electric wzrósł o 12 proc., a przychody o 11 proc. Pierwsze reakcje inwestorów były pozytywne, ale później zmroziła ich wiadomość, że w tym kwartale rezultaty mogą być gorsze od prognozowanych. IBM spłoszył inwestorów słabszymi od oczekiwań wynikami sprzedaży komputerów, a Citigroup marną dynamiką zysku netto, najniższą spośród największych firm finansowych. W Europie w tym czasie było więcej optymizmu na giełdach. Akcje francuskiej firmy budowlanej Vinci zyskały ponad
5 proc., gdyż miliard euro zainwestował w nią Francois Pinault. Niedawno ten biznesmen przestraszył menedżerów Suezu. Pojawiły się informacje, że przygotowuje on wrogie przejęcie Suezu, który chce się połączyć z Gaz de France. O 3,6 proc. zdrożały akcje DaimlerChryslera, piątego na świecie producenta aut. Wrażenie na rynku zrobiła prognoza wzrostu zysku dzięki nowemu modelowi mercedesa klasy C. Pomogła też lepsza rekomendacja od Morgana Stanleya. Z tego samego powodu w górę o 3,6 proc. szedł kurs walorów włoskiego Fiata. Kupowanie akcji firmy z Turynu zalecił szwajcarski bank UBS. Indeks regionalny Azji i Pacyfiku stracił 0,2 proc., ale w Chinach padł rekord. Wskaźnik 300 firm notowanych w Shenzhen i Szanghaju zyskał 3,4 proc.