Reklama

Dodatek zamiast waloryzacji emerytur

Projekt ustawy, która w miejsce waloryzacji przewiduje wypłatę wyrównania najbiedniejszym emerytom, budzi liczne kontrowersje nawet w gronie koalicji

Publikacja: 23.01.2007 07:44

Rada Ministrów ma dziś przyjąć własny projekt podwyżek dla emerytów i rencistów. Kwoty od 100 do 350 zł trafią do tych, których świadczenia są niższe od 1200 zł miesięcznie (około 6,5 mln osób). Tym samym rząd włącza się do walki o serca emerytów. Trwa ona od początku 2006 r., kiedy dwie partie - Samoobrona i Sojusz Lewicy Demokratycznej - zgłosiły projekty ustaw wprowadzającej coroczną waloryzację świadczeń.

Obecnie zwiększenie wypłat następuje, kiedy skumulowana inflacja przekroczy 5 proc. Wskaźnik waloryzacji jest wówczas wypadkową wzrostu cen oraz płac (waloryzacja uwzględnia 5 proc. współczynnika wzrostu wynagrodzeń). W trakcie negocjacji koalicyjnych partia A. Leppera wywalczyła wstępną zgodę na korektę świadczeń w górę każdego roku.

Większy współczynnik

Samoobrona i SLD domagały się także, aby indeks waloryzacji w większym stopniu uwzględniał to, co się dzieje na rynku pracy. Proponowały, by emerytury powiększano odpowiednio o 20 i 30 proc. wskaźnika wzrostu wynagrodzeń. Ostatecznie sejmowa Komisja Polityki Społecznej przyjęła kompromisowe rozwiązanie - waloryzacja ma uwzględniać 20 proc. wzrostu płac, ale dopiero od 2008 r. PiS przeforsował roczny "okres przejściowy". Tłumaczono to dbałością o budżet, w którym zarezerwowano pieniądze tylko na podstawowe podwyżki (inflacja plus 5 proc. wzrostu płac). Tegoroczne koszty wzrostu świadczeń oszacowano na 1,7 mld zł. Gdyby zdecydowano się na propozycję Samoobrony, rząd musiałby znaleźć w budżecie dodatkowe 700 mln zł.

Niespodziewana propozycja

Reklama
Reklama

Do uchwalenia stosownych zmian w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dojść miało 12 stycznia. Rząd skłonił jednak marszałka sejmu do przełożenia głosowania na ten tydzień. Okazało się, że premier chce zafundować emerytom podwyżki nie procentowe, ale kwotowe. Koszt taki jak waloryzacji - 1,7 mld zł. Propozycja rządu przypomina pomysły Platformy Obywatelskiej czy Ligi Polskich Rodzin, zakładające wypłatę jednorazowych "dodatków drożyźnianych" czy "zasiłków".

Projekt stosownych zmian w istniejącej już ustawie o "dodatku pieniężnym dla niektórych emerytów i rencistów" szybko przygotował resort pracy. Dodatki te wypłacano tylko w roku, w którym nie było zaplanowanego wzrost świadczeń.

Nagłą propozycją rządu zaskoczeni są posłowie. - Jeżeli prawdą jest, że rząd chce wprowadzić waloryzację kwotową, oznacza to zupełną zmianę systemu. Wątpię, czy projekt uda się przeprowadzić szybko przez Sejm - mówi nam Rajmund Moric (Samoobrona), przewodniczący KPS. Czasu rzeczywiście jest mało, skoro rząd zapewnia, że chce dotrzymać kwietniowego terminu na waloryzację.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama