Minęły już dwa tygodnie, w trakcie których producent regałów, które się zawaliły i spowodowały awarię w krzeszowickim magazynie Jago (dystrybutora mrożonek), miał zdecydować, czy wypłaci odszkodowanie. Na razie decyzji brak. Czy to znaczy, że spółka giełdowa będzie musiała iść do sądu?
- Faktycznie, do tej pory nie mamy od producenta regałów żadnej wiadomości. Nie chcemy działać pochopnie. Jeszcze kilka dni poczekamy. Jeżeli jednak odzewu nie będzie, pójdziemy do sądu - zapowiada Zbigniew Mendel, prezes Jago. Z powodu awarii spółka straciła 4,3 mln zł.
Tymczasem kurs giełdowego dystrybutora mrożonek w trakcie poniedziałkowej sesji rósł o ponad 12 proc. Na zamknięciu sesji papiery Jago wyceniono na 4,52 zł, po wzroście notowań o 5,1 proc. Analitycy są zgodni: to efekt ubiegłotygodniowego zakupu akcji Jago przez Elżbietę Sjoeblom (ma 8,07 proc. udziałów). Niebagatelne znaczenie ma też fakt, że inwestorka jest właścicielką spółki Chłodnia Łódź. Elżbieta Sjoeblom ma w planach połączenie działalności swojej firmy i Jago, które właśnie wchodzi w segment dystrybucji żywności chłodzonej. - Do tej pory nowy udziałowiec nie kontaktował się z nami w sprawie współpracy - mówi jednak prezes Mendel.
Czy szykują się kolejne zmiany w akcjonariacie? Wiele na to wskazuje. - Obroty i wolumen transakcji akcjami Jago, jakie można obserwować ostatnio, jest wręcz niesamowity (w poniedziałek właściciela zmieniło ponad 2 mln walorów z około 10 mln będących w wolnym obrocie - przyp. red.) - mówi prezes. Na razie jednak oprócz Elżbiety Sjoeblom nie ujawnił się żaden nowy akcjonariusz.