W ciągu kilku ostatnich lat wiele zmieniło się w polskiej polityce pieniężnej, a z pewnością jeszcze więcej w sposobie porozumiewania się władz monetarnych z rynkami finansowymi. Aby to stwierdzić, wystarczy rzut oka na komunikaty RPP z poprzednich lat.
Jeszcze na przełomie 2003 i 2004 r. informacje po posiedzeniach władz monetarnych były podzielone na części przedstawiające argumenty przemawiające odpowiednio za wyższą inflacją lub brakiem presji cenowej. Można tam było również znaleźć sekcję o tajemniczo brzmiącej nazwie ?czynniki możliwej presji cenowej" (nikt do końca nie wiedział, czym miała się ona różnić od pierwszych dwóch części). Ponieważ w całym komunikacie trudno było znaleźć jakiekolwiek wyraźne stwierdzenie świadczące o tym, co tak naprawdę RPP sądzi, uczestnicy rynku uciekali się do różnych, nawet kuriozalnych, pomysłów. Wśród analityków panowała na przykład tendencja do liczenia argumentów w poszczególnych sekcjach komunikatu, a następnie do wyciągania na podstawie ich liczebności wniosków odnośnie do decyzji RPP.
Chyba nikt nie czuł się komfortowo z taką sytuacją i dlatego decyzja nowej Rady o zmianie formy komunikatu (w 2004 roku) była chyba dla wszystkich miłą informacją. Tym bardziej że jednocześnie bank centralny zaczął publikować projekcję inflacji, pokazującą, jak mogłaby zmienić się sytuacja w kraju, gdyby stopy procentowe pozostały na stałym poziomie. Dzięki temu zarówno członkowie RPP, jak i inwestorzy mieli pewien punkt odniesienia do dyskusji o ewentualnych zmianach w polityce monetarnej.
Nie oznacza to, że nowe komunikaty nie budziły emocji. Wielokrotnie zdarzało się, że ze względu na polaryzację poglądów w RPP, informacje po posiedzeniach władz monetarnych pozbawione były jakiegokolwiek jasnego przesłania. Jednak zazwyczaj w takiej sytuacji ostatnią deską ratunku okazywała się konferencja prasowa po posiedzeniu RPP. Obok prezesa banku centralnego uczestniczyło w niej dwóch innych przedstawicieli Rady, którzy mieli okazję przedstawić swoje poglądy na temat stóp procentowych. Dzięki temu obserwatorzy mogli zorientować się, jak bardzo poszczególni członkowie różnią się w swoich ocenach dotyczących rzeczywistości gospodarczej. Często zdarzało się również, że jeden z przedstawicieli RPP prezentował swoją własną interpretację komunikatu po posiedzeniu Rady.
Wkrótce czeka nas kolejny etap w otwieraniu się banku centralnego na komunikację z rynkami finansowymi. W raporcie o inflacji, który zostanie opublikowany w tym tygodniu, znajdzie się zarys dyskusji prowadzonej przez członków RPP w ostatnich miesiącach 2006 roku. W ten sposób NBP przesunie się jeszcze bardziej w kierunku banków centralnych krajów rozwiniętych, gdzie władze monetarne potrafią regularnie (choć oczywiście z pewnym opóźnieniem) publikować stenogramy ze swoich posiedzeń. Dzięki tej decyzji analitycy i inwestorzy będą mogli w końcu dowiedzieć się, wokół jakich argumentów koncentruje się debata RPP. Co najistotniejsze, pozwoli to również uniknąć niezdrowych domysłów, które dotychczas opierały się przede wszystkim na mniej lub bardziej jednoznacznych wypowiedziach członków Rady.