Z pięciu kluczowych firm dla naszego parkietu jedynie w przypadku TP w poniedziałek właściciela zmieniło więcej akcji niż na ostatniej sesji ubiegłego tygodnia. Spadkowi notowań PKN, Pekao oraz PKO BP towarzyszyła niższa aktywność inwestorów. KGHM wzrósł drugi raz z rzędu przy niższych obrotach. To pokazuje, że wczorajsza sesja znów nie była przełomem. Nowym elementem jest jedynie stopniowo zmieniająca się sytuacja na rynku obligacji. Nasze papiery od dłuższego czasu są w przeciwfazie do rynków rozwiniętych. Wcześniej nie reagowały na pogorszenie nastrojów na nich, teraz poprawa klimatu nie ma dla nich większego znaczenia. Narastające przekonanie, że władze monetarne zostaną zmuszone podnieść stopy w reakcji na przyspieszającą inflację, będącą pochodną szybkiego wzrostu gospodarki i płac, zniechęca do naszych obligacji. Spadek ich cen miałby znaczenie dla struktury portfeli funduszy emerytalnych, które w tym roku są już mocno wypchane akcjami. Oprócz tego czynnika wciąż wnikliwie trzeba przyglądać się rynkom zagranicznym. Przed rozpoczęciem sesji w USA panował spory optymizm zarówno jeśli chodzi o sytuację na rozwiniętych rynkach Starego Kontynentu, jak i notowania kontraktów na amerykańskie indeksy. Jednak pozytywne nastawienie do akcji, związane z kolejnymi doniesieniami z rynku fuzji i przejęć, szybko ustąpiło miejsca obawom przed spowolnieniem gospodarki. Kluczowe znaczenie miały ostrzeżenia poprzedniego szefa Fed Alana Greenspana przed rozpoczęciem przed końcem roku recesji w USA. Jako jeden z sygnałów zapowiadających taki obrót spraw wskazał stabilizację rentowności firm, co jest charakterystyczne dla późnych faz ekspansji gospodarczej. Jednocześnie narastają obawy związane z utrzymującym się schłodzeniem rynku nieruchomości (Greenspan nie widzi w tym groźby, że przełoży się to na całą gospodarkę). Oliwy do ognia dolewa drożejąca w ostatnich dniach ropa naftowa, wzmacniająca przekonanie, że na cięcia stóp procentowych w tym roku nie będzie miejsca. Taka ocena w kontekście wypowiedzi Greenspana nabiera dodatkowego znaczenia - obniżka kosztów pieniądza może być niemożliwa, nawet gdyby gospodarka dalej zwalniała i potrzebowała takiego wsparcia.