Uwaga graczy z rynku surowców na dobre skoncentrowała się na ropie naftowej. W Londynie, gdzie cena baryłki gatunku Brent przekroczyła wczoraj na chwilę poziom 78 USD, do rekordu wszech czasów zabrakło zaledwie kilkudziesięciu centów. Niepokój inwestorów wiąże się m.in. z możliwością odcięcia dostaw surowca z Morza Północnego ze względu na prace konserwacyjne platform wiertniczych. W Nowym Jorku, gdzie handluje się ropą WTI, ceny znalazły się powyżej 74 USD. To także poziom najwyższy od ubiegłych wakacji, obfitujących w rekordy, choć akurat tam do szczytu brakuje jeszcze około 5 USD. Nieco podobnie sytuacja wygląda na całym szerokim rynku surowcowym w notowaniach w USA. Wskaźnik CRB Futures, obejmujący kontrakty na 19 najważniejszych towarów i surowców z giełd w Nowym Jorku i Chicago, w piątek przekroczył 325 pkt i znalazł się najwyżej od początku września. Jednak i tu do rekordu jest spory kawałek - ponad 12 proc.

Dość powiedzieć, że ceny większości składników CRB Futures (10 z 19) w ostatnim tygodniu spadły, niektórych nawet znacznie. Na przykład notowania kakao obniżyły się o 9,5 proc., a niklu prawie o 8 proc. W obu wypadkach to najprawdopodobniej efekt realizacji zysków. Nie tak dawno ceny kakao były najwyższe od czterech i pół roku, a niklu, który między majem zeszłego a majem tego roku podrożał o ponad 100 proc., rekordowe. Wczoraj CRB Futures tracił około 3 pkt i wynosił 322 pkt. Największe spadki obserwowano w notowaniach kontraktów na zboża (kukurydzę i soję) oraz gaz ziemny.