punkt japońskiej motoryzacji
Wstrzymanie dużej części produkcji japońskiego przemysłu motoryzacyjnego, spowodowane zniszczeniami po trzęsieniu ziemi u jednego z dostawców części, ukazało, jak duże ryzyko jest związane z utrzymywaniem wydajności, którą tak chełpią się japońscy producenci aut. Zostało sparaliżowane prawie 70 proc. mocy sektora, bo Toyota i większość innych producentów przestali otrzymywać warte 1,5 dolara pierścienie tłokowe do silników, produkowane przez firmę Riken. Zakłady Riken ucierpiały na skutek trzęsienia ziemi o sile 6,8 w skali Richtera, które dotknęło środkową Japonię w poniedziałek. Koncerny samochodowe uruchomią produkcję najwcześniej na początku następnego tygodnia. Japońskie firmy długo były dumne z kanban, czyli filozofii utrzymywania możliwie najniższych zapasów. Giganci, tacy jak Toyota czy Honda, mają prawie rodzinne relacje z dostawcami, którzy produkują specjalnie dla nich części i dostarczają je kilka razy w tygodniu, czy nawet codziennie. Taka strategia pozwala zmiejszyć koszty i utrzymać wysoką jakość. Ale w tym wypadku doprowadziła do kryzysu. Ponieważ pierścienie tłokowe i inne części są robione specjalnie do każdego modelu aut, prawie niemożliwe jest przerzucenie się na innego dostawcę w ostatniej chwili.
The Times 20 lipca 2007
USA będą tropić firmy z Europy,
które mają związki z Iranem
Brytyjskie przedsiębiorstwa mające inwestycje w Iranie mogą dotknąć sankcje amerykańskich władz, na mocy przepisów, które wkrótce powinien zaaprobować Kongres. Wśród zagrożonych spółek jest brytyjsko-holenderska grupa naftowa Shell i banki, jak Standard Chartered i HSBC. Ustawa budzi obawy dyplomatów w Waszyngtonie. Wysłali w stronę Kapitolu ostrzeżenie, że jej konsekwencją może być wywołanie transatlantyckiego sporu handlowego. Spółki z USA już mają zakaz robienia interesów z Iranem, ale wiele firm europejskich zachowało wpływy w tej bogatej w ropę islamskiej republice. Proponowana legislacja otrzymała poparcie obu partii w Kongresie. Wprowadzi ona na nowo częściowo ignorowaną ustawę o sankcjach irańskich z 1998 r., która pozwala na podejmowanie działań przeciwko każdej spółce, mającej w islamskiej republice inwestycje warte więcej niż 20 mln USD. Część ekspertów uważa, że nałożenie jakichkolwiek sankcji przez Stany może wywołać reakcję prawną Unii.