Po kilku sesjach dużych strat, kiedy z rynków akcji wyparowało 2,1 biliona dolarów, w poniedziałek pojawiały się nieśmiałe wzrosty, a po nich jednak następowały niewielkie spadki. Było nerwowo. Obawy przed skutkami kryzysu na rynku kredytów hipotecznych w USA na pewien czas zmniejszyły się, a uwaga inwestorów giełdowych w Nowym Jorku skoncentrowała się na wynikach firm. Na początku sesji zabłysły takie spółki, jak Archer Daniels Midland, największa na świecie firma zajmująca się przerobem ziarna zbóż, oraz Humana Inc., świadcząca usługi medyczne. Ostatnie spadki indeksów nie ostudziły optymistów. Niektórzy z najbardziej liczących się inwestorów uważają, że największy od września 2002 r. spadek indeksu Standard&Poor?s 500 stwarza im jeszcze większe możliwości zarobku niż do tej pory. Zarządzający podkreślają, że o atrakcyjności akcji amerykańskich spółek stanowią rosnące zyski firm, niskie wskaźniki cen walorów w relacji do zysków (C/Z uwzględniający przyszłe zyski dla S&P500 wynosi 15,5, co jest najniższym poziomem od 1991 r.), a bank centralny nie zaostrzy polityki pieniężnej. Na giełdach europejskich też były wahania. Emocje i kalkulacje inwestorów koncentrowały się na branży chemicznej i wpadce niemieckiego banku na kredytach hipotecznych w USA. Cena akcji brytyjskiej firmy Imperial Chemical Industries wzrosła o 7 proc., po tym jak spółka ta, produkująca m.in. farby Dulux, odrzuciła podwyższoną ofertę przejęcia złożoną przez Akzo Nobel. Zainteresowanie akcjami firm chemicznych wzrosło też dzięki lepszym od oczekiwanych wynikom Linde AG, producenta gazów przemysłowych. W tym przypadku akcje podrożały o 5,6 proc. Taniały akcje spółek finansowych. Zapalnikiem był IKB Deutsche Industriebank, któremu zaszkodziło zaangażowanie na rynku kredytów hipotecznych niskiej jakości (sub prime) w USA i z tego powodu będzie miał wyniki "znacząco" odbiegające od prognoz.

W pewnym momencie IKB doprowadził do spadku większości

indeksów.

PARKIET