- Nie mam nic wspólnego z opisywanym w prasie wynoszeniem dokumentów przez pracownika Ministerstwa Finansów - napisała w oświadczeniu Iwona Duda, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. W ten sposób odniosła się do zapytania, które w zeszłym tygodniu skierował do niej jej przełożony, Stanisław Kluza.
Szef KNF poprosił Iwonę Dudę oraz Pawła Banasia, podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów o wyjaśnienia (pismo to skierował także do wiadomości premiera, szefa służb specjalnych Zbigniewa Wassermana oraz szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusza Kamińskiego) po artykule w "Gazecie Wyborczej", dotyczącym rzekomego wynoszenia z resortu m.in. ekspertyzy nt. fuzji banków Pekao i BPH oraz poufnych dokumentów KNB. Czynu tego miała się dopuścić Aneta N. z Departamentu Rozwoju Rynku Finansowego MF (wcześniej komórka ta nazywała się Departament Instytucji Finansowych, a jej szefową była właśnie Iwona Duda). Według "Gazety", część dokumentów dotyczyła spraw, którymi kiedyś zajmowała się I. Duda.
- Z treści powołanego artykułu nie wynika jakikolwiek mój udział w opisywanej sprawie. W istocie dopiero publicznie skierowane do mnie przez przewodniczącego KNF Stanisława Kluzę żądanie wyjaśnień zmierza do włączenia mojej osoby w tę sprawę - napisała Iwona Duda. - Mając powyższe na uwadze należy uznać, iż sugerowanie mojego udziału w opisanych zdarzeniach, jako całkowicie pozbawione podstaw faktycznych, może być odczytywane jako mające na celu podważenie mojej nieposzlakowanej opinii jako członka Komisji Nadzoru Finansowego oraz godzi w autorytet najważniejszej instytucji nadzorującej rynek finansowy w Polsce - czytamy w oświadczeniu.