Idą wybory. Skoro mamy wybierać, warto się zastanowić w czym. Państwowa Komisja Wyborcza monitoruje około siedemdziesięciu ugrupowań. Ale tradycyjnie większość z nas i tak postawi na największe.

Przeciętny inwestor, kupując akcje, zagląda chociażby do skrótu prospektu emisyjnego. Przeciętny Polak powinien mieć szansę zobaczyć dokumenty programowe partii. Tej jesieni może mieć z tym spory problem. Próżno bowiem szukać na ich stronach internetowych aktualnych pomysłów na rządzenie. Witryny Samoobrony i LPR prezentują programy jeszcze z 2003 r., jeżeli nie liczyć manifestu Andrzeja Leppera "Trzecia droga", napisanego pod koniec 2005 r. Koncepcje PSL pochodzą z końca 2004 r. Niewiele lepiej prezentuje się PiS. Aktualnym programem rządzącej partii jest "IV Rzeczypospolita. Sprawiedliwość dla wszystkich", znany w formie niebieskiej książeczki. Życie pokazało, że nie każdy z zawartych w niej pomysłów się sprawdził. W przygotowaniach do kampanii przoduje SLD, którego ostatnia "konstytucja" pochodzi z czerwca tego roku.

Wyborcy mogą mieć problem z wygrywającą w sondażach PO. W połowie 2006 r. partia ogłosiła "Zasadnicze cele naprawy państwa". Równolegle jednak Jan Rokita ujawnił napisaną przed wyborami analizę "Państwo dla obywateli. Plan rządzenia 2005-2009". Oba dokumenty są rozbieżne. PO ma jeszcze inne zmartwienie. Publikując opracowanie, Rokita zdemaskował wszystkich doradców Platformy, z czołowymi kancelariami prawnymi na czele. Kto teraz zaufa tej partii? Z kolei eksperci PiS trafili w dużej części do biznesu. Mają inne zajęcia niż kampania.

W takiej sytuacji trudno liczyć, że wybory A.D. 2007 przebiegać będą w atmosferze rzetelnej debaty.