Piątkowe notowania na naszej giełdzie zapowiadały się całkiem nieźle. Bardziej optymistycznie nastawieni inwestorzy liczyli nawet na odbicie podobne do tego, które można było obserwować w czwartek za oceanem. Przez pierwsze minuty notowań wydawało się, że ich nadzieje się spełnią.
Bardzo szybko do głosu doszli jednak, nie tylko w Warszawie, sprzedający. Indeksy poszybowały w dół, a sytuacja powoli zaczęła przypominać czwartkową. Wtedy mieliśmy do czynienia z paniczną wyprzedażą. W czołówce najbardziej zniżkujących ponownie znalazły się akcje małych i średnich spółek. Przecenom towarzyszyły wysokie obroty.
Pesymistyczne nastroje objęły także spółki, które dopiero wybierają się na giełdę lub nowy rynek NewConnect, który zostanie uruchomiony 30 sierpnia. Przedstawiciele firm, które tego dnia mają zadebiutować na platformie nieśmiało zaczęli sugerować, że może warto przesunąć jej start, aż sytuacja na giełdach uspokoi się.
Tylko nieliczni inwestorzy wierzyli, że spadki uda się powstrzymać. Optymistów można było znaleźć wśród właścicieli spółek giełdowych, którzy, podobnie jak Józef Wojciechowski z J.W. Contruction czy Tadeusz Czichon z ATM, wykorzystują przecenę i kupują akcje twierdząc, że korekta dotykająca ich firm jest niezasłużona.
Fundamenty są zdrowe