Końcówka ubiegłego tygodnia uspokoiła nieco skołatane nerwy inwestorów. Nie powinna jednak uśpić ich czujności. Rzutem na taśmę indeks powrócił w rejon sprzed czwartkowego wybicia. Znalazło to swoje implikacje na wykresach we wszystkich kompresjach czasowych. Na "tygodniówce" zamknięcie tygodnia uplasowało się we wnętrzu formacji rocznego kanału wzrostowego, a dolny cień świecy wygląda na nieskuteczną próbę jego opuszczenia. Zarówno spadek z przeważającej części tygodnia, jak i piątkowy popołudniowy wzrost budowane były jednak na emocjach. Dlatego też na podstawie jednej świecy nie można tworzyć prognozy na długie tygodnie. 300-pkt rozpiętość tej szpulki jest dowodem na ogromną niepewność panującą na rynku. Inwestorzy wypatrujący kresu spadków czekają zaś na formację zmiany trendu, a taka się jeszcze nie pojawiła.
Z tego względu nie można wykluczyć, że spadki sprowadzą jeszcze notowania w rejon dolnego ograniczenia "super" kanału. Liczy on sobie 5 lat i obecnie jego dolne ograniczenie jest zbieżne z minimami zanotowanymi w czasie ostatnich 9 miesięcy. Na wykresie dziennym emocje graczy balansują na granicy pomiędzy nadzieją na silne odreagowanie, a strachem przed kolejnym 300-pkt spadkiem. Pośrodku między tymi skrajnymi odczuciami istnieje obszar okna bessy, w którym zdarzyć się może bardzo wiele. Z definicji przewagę we wnętrzu luki posiadają niedźwiedzie. Nie mniej jednak pułapka bessy, jaką może okazać się wybicie ze wzrostowego kanału, ma szanse być siłą sprawczą odreagowania (fali korekcyjnej).
Co mają zrobić gracze pozostający poza rynkiem? Wydaje się, iż oczekiwanie na domknięcie okna jest najlepszym wyjściem. Dopóki to nie nastąpi, każdy ruch indeksu naruszający na powrót dolne ograniczenie kanału należy uznać za nic nieznaczący "szum rynkowy". Poniedziałkowa sesja właśnie taki stanowi. Wciąż możliwe są kolejne próby domknięcia luki. Na temat ich wyniku lepiej jednak nie spekulować. Tu trzeba reagować, domknięcie luki będzie bowiem tożsame z powstaniem pułapki bessy. Z kolei porażka kupujących byłaby początkiem nowej fali wysprzedaży sięgającej być może minimów z miesięcy zimowych, z przełomu 2006/2007 (3116 pkt).