Reklama

Nerwowo w sprawie akcji

Publiczna dyskusja w sprawie "energetycznych" akcji nie przyniosła wczoraj konsensusu. Było dużo emocji, a nikt nikogo nie przekonał. Maleje szansa, aby Sejm zdążył przyjąć kontrowersyjną ustawę w tej sprawie

Publikacja: 24.08.2007 07:58

Wczorajsze wysłuchanie w sprawie akcji pracowniczych przekształciło się w awanturę, której uczestnicy zarzucali sobie "mijanie się z prawdą", insynuacje, próbę pogwałcenia praw inwestorów, ich dyskryminację i wywłaszczenia. A to wszystko w oparciu o ekspertyzy prawne wydane przez znane kancelarie prawnicze. - Rząd dysponuje swoimi opiniami prawnymi, akcjonariusze swoimi, a sprawa stoi w miejscu - stwierdził w pewnym momencie Aleksander Grad, poseł PO i przewodniczący sejmowej komisji skarbu.

Była ostra sprzeczka

Do debaty nad projektem ustawy o akcjach pracowniczych w energetyce zgłosiło się około 1200 osób. Wczoraj w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki nie było, co prawda, wszystkich, ale zjawiło się wielu przedstawicieli pracowników spółek energetycznych, związków zawodowych, inwestorów prywatnych i instytucjonalnych, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Głos zabrało kilkadziesiąt osób.

- Projekt ustawy w kształcie zaproponowanym przez rząd narazi Skarb Państwa na straty. Spór prawny, toczący się wokół spółki, wpłynie na obniżenie jej wyceny giełdowej - powiedział Marcin Juzoń, wiceprezes domu maklerskiego Secus Asset Management. Poparł go Kamil Jankielewicz z kancelarii Allen & Overy, który dodał, że projektowana ustawa jest niezgodna z konstytucją i narusza prawo własności. Przedstawiciele innych kancelarii i ośrodków badawczych dodawali, że przyjęcie projektu w obecnym kształcie rodziłoby ryzyko sporów z zagranicznymi inwestorami o ochronę inwestycji. Chodzi o to, że pracownicy konsolidowanych obecnie państwowych spółek energetycznych dostają 15-procentowe pakiety akcji pracowniczych. Na mocy nowych przepisów mają dostać prawo do konwersji tych papierów na aktywa skonsolidowanych grup. To prawo nie przysługuje jednak podmiotom, które od pracowników akcje odkupiły, a było to możliwe w BOT Górnictwo i Energetyka i Południowym Koncernie Energetycznym. Inwestorzy szacują, że brak prawa do wymiany akcji na udziały w Polskiej Grupie Energetycznej i Energetyce Południe narazi ich na straty rzędu 500 milionów złotych.

Czyje analizy lepsze?

Reklama
Reklama

Ale kierowany przez Wojciecha Jasińskiego resort skarbu nie bierze uwag inwestorów zbyt serio. - Jesteśmy zdziwieni opiniami kancelarii prawnych, które wcześniej uważaliśmy za bardzo dobre - powiedział wręcz wiceminister skarbu Michał Krupiński. Dodał, że MSP dysponuje kilkunastoma ekspertyzami, według których to, co proponuje resort, nie jest sprzeczne ani z konstytucją, ani z kodeksem spółek handlowych, a inne analizy "rozmijają się z prawdą".

Do głosu dołączyli się akcjonariusze, mówiący o próbie okradania ich przez państwo oraz związkowcy, którzy większych zastrzeżeń do projektu nie zgłaszają. Chcą tylko, aby Sejm przyjął go jak najszybciej.

Tyle że z tym, ze względu na panujące na Wiejskiej zamieszanie, może być największy problem. Połączone komisje skarbu i gospodarki mają spotkać się dziś rano. Najprawdopodobniej zgłoszona zostanie poprawka, na mocy której prawo do wymiany energetycznych akcji dostaliby wszyscy inwestorzy. Ale nie wiadomo, czy zostanie ona przegłosowana. A nawet jeśli to nastąpi, to na przyjęcie dokumentu przez parlament może już nie być czasu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama