Wbrew przewidywaniom, na rynki zagraniczne nie powróciła podaż, a ostatnie sesje upłynęły pod znakiem wzrostów. Najbliższe dni powinny przynieść odpowiedź na pytanie o ich charakter. Choć w obecnej chwili więcej przemawia za dalszymi spadkami, to jednak trudno definitywnie przekreślić możliwość powrotu trendu. Po pesymistycznym rozpoczęciu ubiegłego tygodnia, kolejne sesje przyniosły wzrost S&P 500, który utrzymał się aż do chwili obecnej. Indeks przełamał ostatnie lokalne maksimum na poziomie 1480 punktów, a na jego wykresie pojawiły się długie białe świece sugerujące kontynuację tendencji na kolejnych sesjach. W średnim terminie, sytuacja jednak nie uległa większej zmianie. Indeks nadal pozostaje poniżej oporu w strefie 1505-1510 punktów. Dopiero jego przełamanie będzie oznaczać zakończenie średnioterminowej korekty i możliwość powrotu wzrostów. Do tego czasu nadal obowiązuje jednak scenariusz spadkowy. Choć prawdopodobny zasięg ruchu należałoby wyznaczyć na okolicę 1405 punktów, to jednak nie można wykluczyć silniejszego spadku do 1370 punktów, a w pesymistycznej wersji wydarzeń nawet w do 1350 punktów. Od połowy ubiegłego miesiąca rynki środkowoeuropejskie silnie zwyżkują. Choć w górę idą solidarnie wszystkie główne indeksy regionu, to jednak nadal nie pojawiły się jednoznaczne sygnały zakończenia średnioterminowej korekty. Wręcz odwrotnie, średnioterminowe oscylatory wciąż mają sporo miejsca na dalsze spadki, a i trójfalowa struktura obecnej zwyżki może przemawiać za rozpoczęciem jeszcze jednej fali korekty. Najprawdopodobniej byłaby to już ostatnia fala spadkowa, po której na rynek bez problemu mogłyby powrócić wzrosty. Potencjalny zasięg ewentualnego ruchu należałoby w takim przypadku szacować na okolice minimum z połowy ubiegłego miesiąca. Choć więcej przemawia za dalszymi spadkami, to jednak na razie nie można definitywnie przekreślić scenariusza zakładającego zakończenie korekty i powrót trendu. Tym samym rozsądne wydaje się wstrzymanie z wszelkimi decyzjami do czasu pojawienia się konkretnych sygnałów ze strony rynku.
PKO BP