- Pan Skrzypek nie ma wystarczającego doświadczenia i osobowości, by piastować funkcję prezesa NBP. Ale przede wszystkim jest silnie zależny od obecnie rządzących. Nie ma pewności, czy działa merytorycznie, czy politycznie - mówi Adam Szejnfeld, wiceprzewodniczący sejmowej komisji gospodarki i "rzecznik ds. gospodarki gabinetu cieni" PO. Dlatego też jego partia, choć nie popierała powstania "supernadzorcy", teraz chce w miarę szybkiego wchłonięcia nadzoru bankowego przez KNF. - Przynajmniej wyrwiemy nadzór nad bankami spod wpływów partyjnych - twierdzi A. Szejnfeld. Dodaje, że powinno to nastąpić na początku 2009 roku. - Jeśli to my utworzymy rząd po ewentualnych tegorocznych wyborach, to taką decyzję przeforsujemy - zapewnia.
Poczekajmy jeszcze dłużej
Część ekspertów wskazuje, że od przyszłego roku banki w Polsce są zobowiązane do przestrzegania zapisów nowej umowy kapitałowej (NUK - dotyczy wymogów kapitałowych i obliczania ryzyka kredytowego). To wyzwanie dla banków, ale także dla ich nadzorcy. Dlatego też rekomendują pozostawienie status quo przynajmniej przez kolejny rok. - NUK dotyczy również innych instytucji finansowych. Po co dublować kompetencje? - pyta z kolei Stanisław Kluza, przewodniczący KNF.
Inni idą jeszcze dalej. - Trzeba się zastanowić, czy oderwanie nadzoru bankowego od banku centralnego ma w ogóle sens - mówi Mariusz Zygierewicz, dyrektor zespołu ekonomiczno-regulacyjnego Związku Banków Polskich. Obawia się on braku odpowiedniej współpracy między NBP, Bankowym Funduszem Gwarancyjnym i KNF, jeśli Komisja wchłonie GINB. - W sytuacji kryzysowej w sektorze bankowym każdy z podmiotów będzie najprawdopodobniej mało robił, a tylko zwalał winę na innych - komentuje. Przeciw włączeniu GINB do KNF jest też Leszek Balcerowicz, były prezes NBP.
Pełna gotowość
- Jesteśmy przygotowani do nadzorowania banków już od stycznia. Od roku działają zespoły robocze, są gotowe umowy z NBP o przekazywaniu danych o bankach. KNF zaprezentowała też GINB strategię kadrową łączenia obu instytucji (zakłada utrzymanie dotychczasowych wynagrodzeń i zatrudnienia). To zmiana koncepcji, czyli przesunięcie integracji, wprowadziłoby dodatkową niepewność - mówi S. Kluza. Dodaje, że już w 2002 roku Parlament Europejski zalecił pełną konsolidację nadzoru poza bankami centralnymi.