Akcjonariusze KGHM, którzy posiadali papiery spółki 25 czerwca (dzień ustalenia prawa do dywidendy), nie otrzymają przysługującej im II transzy w przewidywanym terminie. Przypomnijmy, że niemal 1,7 mld zł (8,48 zł na akcję) miało do nich trafić 10 września.

Tak się jednak nie stanie, ponieważ Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał w mocy decyzję legnickiego sądu okręgowego o zawieszeniu wypłaty. W ten sposób chce zabezpieczyć roszczenie Ryszarda Zbrzyznego, akcjonariusza spółki i szefa największego z działających w niej związków zawodowych, który oprotestował uchwałę NWZA o wypłacie dywidendy i chce jej unieważnienia (rozprawa będzie 18 września).

Piotr Cieślak, główny analityk ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, informuje, że nie otrzymał na razie sygnałów od zaniepokojonych inwestorów. - Akcjonariusze mogą się czuć oszukani, gdyż liczyli na to, że 10 września otrzymają drugą transzę dywidendy - mówi. - Sądzę, że inwestorzy czekają, by zobaczyć, w jakim kierunku rozwinie się ta sprawa. Na razie jest zbyt wiele niewiadomych - dodaje.

Skarb Państwa, który kontroluje niemal 42 proc. kapitału zakładowego miedziowego koncernu (powinien otrzymać 708,8 mln zł), nie komentuje tej sytuacji. Przypomnijmy, że to za sprawą głosów resortu WZA 30 maja zdecydowało o wypłaceniu 16,98 zł dywidendy na akcję. Uchwała okazała się niewykonalna, gdyż zastosowano zaokrąglenie, przez co wypłata przekroczyłaby zysk spółki z 2006 r. (dlatego później NWZA obniżyło kwotę dywidendy na akcję o 1 grosz).

Kompania Węglowa (25 czerwca miała 2,5 proc. akcji) powinna w poniedziałek dostać 42,4 mln zł. Jej przedstawiciele nie kryją, że pieniądze są firmie potrzebne, gdyż musi regulować zadłużenie.