- Opóźnianie pełnej integracji nadzoru finansowego jest złym pomysłem - mówi Stanisław Kluza, przewodniczący KNF. W ten sposób odniósł się do zabiegów rządu J. Kaczyńskiego i NBP (kieruje nim Sławomir Skrzypek), aby włączenie Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego i Komisji Nadzoru Bankowego do KNF nastąpiło dopiero od 2013 roku. Wtedy skończy się kadencja obecnego prezesa banku centralnego. Szefa KNF popiera Eddy Wymeersch, prezes Komitetu Europejskich Regulatorów Rynku Papierów Wartościowych (CESR). - Istnienie kilku instytucji nadzorczych powodować może rywalizację między nimi - tłumaczył wczoraj na Forum Ekonomicznym w Krynicy.

Sejmowi piątej kadencji nie udało się uchwalić przygotowywanej w pośpiechu nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. Można spodziewać się zatem, że do integracji nadzorów dojdzie już 1 stycznia, czyli zgodnie z obowiązującą obecnie wersją ustawy.

Zmiany w popieranej przez wicepremier Gilowską nowelizacji miały także m.in. ograniczać przewodniczącego KNF w niezależnym doborze zastępców. Zdaniem ekspertów, rząd nie chciał stracić kontroli nad nadzorem po tym, jak S. Kluza nie okazał się posłusznym wykonawcą poleceń PiS (głosował m.in. przeciwko Jaromirowi Netzlowi, kiedy ten był kandydatem rządu na prezesa PZU).

PiS wpadło zatem we własne sidła. W lipcu zeszłego roku przeforsował bowiem obecnie obowiązującą ustawę, która odbiera bankowi centralnemu (GINB i KNB działają w jego ramach) kontrolę nad sektorem bankowym. Wtedy prezesem NBP był Leszek Balcerowicz, którego PiS wielokrotnie krytykowało (m.in. za niechęć do blokowania fuzji Pekao i BPH oraz za zbyt restrykcyjną politykę monetarną). Jednak wkrótce miejsce prof. Balcerowicza zajął bliski współpracownik prezydenta Kaczyńskiego - S. Skrzypek. Wtedy na wniosek nowego szefa NBP rząd zamierzał opóźnić stworzenie "supernadzorcy" poza bankiem centralnym.

- Przesłanki merytoryczne przemawiają za włączeniem nadzoru bankowego do KNF 1 stycznia przyszłego roku. Zapewniam, że jesteśmy do tego przygotowani - komentuje S. Kluza. Dodaje, że Sejm - już następnej kadencji - powinien zająć się bardzo pilnymi dla rynku finansowego projektami ustaw, a nie terminem integracji nadzorów. - Chodzi m.in. o uregulowanie wypłaty świadczeń z OFE i implementację unijnej dyrektywy MiFID (mówi o instrumentach finansowych - red.) - wylicza.