Gaśnie gwiazda Carlosa Ghosna, szefa Renault i zbawcy Nissana. Udziałowcy francuskiej spółki denerwują się spadkiem sprzedaży aut w Europie i niemrawą dynamiką kursu akcji. W lutym ubiegłego roku Ghosn zapowiedział, że w 2009 r. Renault sprzeda 3,3 miliona samochodów, o jedną trzecią więcej niż w 2005 r. i podwoi zysk operacyjny do 6 proc. przychodów.
Sprzedaż spada
W minionym roku sprzedaż zmniejszyła się o 4 proc., a zysk obniżył się o 15 proc. Pierwsza połowa 2007 r. nie napawa optymizmem, gdyż francuski koncern, który jest właścicielem 44 proc. akcji japońskiego Nissana, w Europie sprzedał o 13 proc. mniej pojazdów pod swoją marką, zaś jako grupa (z rumuńską Dacią) miał na minusie 10,9 proc. Dacia, producent loganów, w okresie styczeń-czerwiec poprawiła się o 63,9 proc.
Udział Renault w europejskim rynku zmniejszył się z 9,6 proc. do 8,7 proc. - Wygląda na to, że biznes jest na bardzo złej trajektorii - ocenia Max Warburton, analityk w londyńskim biurze szwajcarskiego banku UBS. Jego zdaniem, gdyby inwestorzy nie brali pod uwagę poprzednich osiągnięć Ghosna, byliby obecnie bardzo negatywnie nastawieni do tej firmy.
Od początku roku do piątku walory Renault podrożały zaledwie o 2,58 proc. i obok niemieckiego koncernu BMW były najgorsze w indeksie motoryzacyjnym Bloomberga. Wskaźnik obejmujący siedem firm europejskich zyskał w tym czasie 31,19 proc. Najlepszy w tym roku jest Volkswagen, którego akcje podrożały 74,74 proc.