Gospodarki krajów Europy Środkowej stopniowo wyhamowują. W Czechach w II kwartale produkt krajowy zwiększył się o 6 proc. To nieznacznie mniej niż w pierwszych trzech miesiącach roku, kiedy wzrost gospodarczy wyniósł 6,4 proc.
Jednak Czesi nie mogą mieć powodów do zmartwień. W tempie powyżej 6 proc. kraj rozwijał się przez ostatnich dziewięć kwartałów. Za takimi wynikami stoją m.in. rosnące wydatki gospodarstw domowych. Bank centralny obawia się, że rozrzutność Czechów może doprowadzić do wzrostu cen. W tym roku władze monetarne już trzy razy podwyższały koszty kredytu. Teraz główna stopa procentowa wynosi 3,25 proc. Eksperci uważają, że bank centralny będzie kontynuować serię podwyżek.
Dramatycznie sytuacja wygląda na Węgrzech. Korekta danych o PKB pokazała, że w minionym kwartale tempo rozwoju zwolniło do 1,2 proc. Wstępne informacje z sierpnia wskazywały na wzrost gospodarczy na poziomie 1,4 proc. Jeszcze w pierwszym kwartale notowano 2,7-proc. zwyżkę. Tak słabego tempa rozwoju Węgrzy nie doświadczali już od 11 lat. Gospodarce brakuje wigoru, gdyż rząd tnie wydatki i podwyższa podatki, aby ograniczyć spory deficyt budżetowy. W konsekwencji też konsumenci niechętnie sięgają do kieszeni. Wydatki Węgrów w drugim kwartale spadły o 3, 3 proc.
W poniedziałek dane o PKB ogłosi Słowenia. Ekonomiści ankietowani przez agencję Bloomberga oczekują spowolnienia i prognozują, że wzrost gospodarczy w ostatnim kwartale wyniesie 5,5 proc. W I kwartale słoweński PKB rósł w tempie 7,2 proc.
Bloomberg