Reklama

Nie widać końca dobrej koniunktury

Obroty firm leasingowych były w minionym półroczu o 70 procent wyższe niż w analogicznym okresie 2006 roku. Przedstawiciele branży jednak znowu są ostrożni i prognozują, że w całym 2007 roku rynek nie wzrośnie więcej niż o 40 procent

Publikacja: 10.09.2007 09:04

Tak dobrej koniunktury dla leasingu w Polsce jeszcze nie było. W ubiegłym roku wartość oddanych w leasing przedmiotów po raz pierwszy w historii przekroczyła 20 mld zł i była o ponad 40 proc. wyższa niż w roku 2005. Zaskoczeni takim wzrostem byli wszyscy przedstawiciele branży, którzy rok 2006 okrzyknęli mianem rekordowego, ale powątpiewali, czy uda się powtórzyć ten spektakularny sukces. Tymczasem w I półroczu 2007 r. wartość całego rynku wyniosła prawie 15 mld zł i była prawie o 70 proc. wyższa niż w analogicznym okresie 2006 r. - Rynek zaskoczył wszystkich - przyznaje Konrad Karpowicz, dyrektor departamentu handlowego firmy Masterlease. - Szefów firm leasingowych, którzy spodziewali się wzrostu na poziomie 20 proc. oraz nawet optymistów szacujących wzrost rynku na poziomie 30 proc.- dodaje.

Sukces i co dalej?

Niewątpliwie w tym roku padnie kolejny rekord. Jednak niektórzy znowu są ostrożni i deklarują, że w całym 2007 roku rynek nie wzrośnie więcej niż o 40 proc. - Można zauważyć, że tempo wzrostu inwestycji krajowych było w II kwartale tego roku już niższe niż w I kwartale - mówi Krzysztof Famulski, członek zarządu VB Leasing. - Oceniam, że w całym 2007 roku wzrost rynku leasingu w Polsce wyniesie około 35-40 proc. - dodaje.

Niemniej jednak przedstawiciele firm prognozują, że dobra koniunktura w leasingu to pewny scenariusz na następnych kilka lat. - Dopóki dynamika PKB utrzymuje się na wysokim poziomie, dopóty popyt na leasing będzie wysoki - przekonuje Arkadiusz Etryk, prezes Raiffeisen Leasing Polska. Jak twierdzi, dzięki napływowi do Polski unijnych funduszy dobra koniunktura gospodarcza powinna się utrzymać przez kolejnych kilka lat.

Tego samego zdania jest Mieczysław Groszek, prezes BRE Leasing, który uważa jednak, że w przyszłości rynek leasingu nie będzie wzrastał już tak dynamicznie. - Tempo wzrostu rynku jest nietypowo wysokie - mówi. - Gdyby udało nam się przez kolejnych pięć lat utrzymać je na poziomie 30 proc. rocznie, byłby to naprawdę duży sukces - dodaje.

Reklama
Reklama

Gdzie leżą granice?

Hossa w leasingu, która trwa już od jakiegoś czasu, to nie tylko zasługa dobrej koniunktury gospodarczej, chociaż ta ma na pewno decydujące znaczenie. Rekordowa dynamika rynku to również wynik nadrabiania przez branżę zaległości. Kiedyś leasing nie był tak popularny i przegrywał konkurencję z kredytem. Powoli zaczyna się to zmieniać. Mimo że przedsiębiorcy nadal deklarują, że kredyt jest korzystniejszym sposobem finansowania inwestycji (według badań przeprowadzonych przez GfK Polonia, 33 proc. badanych wybrało kredyt, 25 proc. leasing), to jednak można powiedzieć, że leasing stał się już pełnoprawnym uczestnikiem finansowania wzrostu gospodarczego.

- Udział procentowy inwestycji finansowanych leasingiem będzie dążył do średniej dla tzw. starej Unii Europejskiej, która wynosi około 30 procent - zauważa Stefan Buczek, zastępca dyrektora departamentu pojazdów i flot w VB Leasing. - W Polsce ten wskaźnik zbliża się pomału do 20 proc., jest jeszcze zatem trochę do nadrobienia - przekonuje.

Popsuć klimat mogą tylko zmiany prawne

Wzrost PKB, napływ unijnych funduszy, w których partycypować mają również leasingodawcy, organizacja przez Polskę Euro 2012 i związane z tym zapotrzebowanie na sfinansowanie gigantycznych inwestycji infrastrukturalnych - wszystko to wskazuje, że nic nie jest w stanie zahamować rozwoju branży leasingowej. Czy jednak na pewno przyszłość jest aż tak świetlana? - Trudno jednoznacznie ocenić, ale wydaje się, że tak - przekonuje Robert Samsel z SG Equipment. - Potrzeby inwestycyjne w naszym kraju bez względu na wszystko i tak są olbrzymie. Firmy leasingowe nie będą oczywiście budowały dróg czy torów kolejowych, ale leasingowały pojazdy i maszyny dla firm, które będą to robić - dodaje. Arkadiusz Etryk zauważa jednak, że szybki wzrost gospodarczy niesie ze sobą zagrożenie inflacyjne, które może przełożyć się na kolejne podwyżki stóp procentowych, a co za tym idzie - na wzrost ceny kapitału. - Przedsiębiorcy, którzy wcześniej zdecydowali się na leasing, będą płacili wyższe raty i ich inwestycja przyniesie niższe stopy zwrotu, niż wcześniej oczekiwali - mówi. - Natomiast ci klienci, którzy nie zdecydowali się jeszcze na zewnętrzne finansowanie, będą bardziej ostrożni w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych - dodaje.

Jak uważają zgodnie przedstawiciele branży, najbardziej niebezpieczne dla leasingu są niekorzystne zmiany prawne. - Po 2000 roku system regulacji prawnych generalnie sprzyja branży leasingowej i jej klientom - twierdzi Krzysztof Famulski. - Jednak jest jeszcze wiele rzeczy, które można poprawić - dodaje.

Reklama
Reklama

Jako przykłady leasingodawcy wymieniają konieczność zmiany przepisów dotyczących podatku VAT, obrotu nieruchomościami oraz przepisów podatkowych, które hamują rozwój leasingu konsumenckiego. - Rynek leasingu z całą pewnością wyglądałby jeszcze ciekawiej, gdyby w Polsce - tak jak w innych krajach Zachodniej Europy - upowszechnił się leasing konsumencki - uważa Mieczysław Woęniak, prezes BPH Leasing. - Podstawowym problemem jest brak jednoznacznych uregulowań podatkowych leasingu finansowego - dodaje.

Samochody są na topie...

Jeszcze niedawno przedstawiciele firm leasingowych prognozowali, że najszybciej rozwijającym się segmentem leasingu ruchomości będzie leasing maszyn i urządzeń. Wydawało się to jak najbardziej zrozumiałe, biorąc pod uwagę trwający boom w branży budowlanej. Faktycznie, wartość oddanych w leasing w ubiegłym półroczu maszyn wyniosła 4 mld zł i była o ponad 50 proc. wyższa niż w pierwszym półroczu 2006 r. Ku zaskoczeniu wszystkich znacznie większą dynamikę zanotował jednak leasing pojazdów (ponad 70 proc.). Wartość wyleasingowanych w okresie styczeń-czerwiec samochodów sięgnęła ponad 9 mld zł. - Pierwsza połowa roku okazała się przełomowa dla branży motoryzacyjnej w Polsce - cieszy się Radosław Sałek, dyrektor departamentu kredytów i leasingu w Volkswagen Leasing. - Po długim okresie spadków sprzedaży nastąpił wyraźny wzrost zainteresowania nowymi samochodami, a co za tym idzie - produktami finansowymi wspierającymi ich zakup - mówi. - Szczególnie duży popyt na pojazdy zgłaszają przedsiębiorstwa - dodaje.

...ale już nie długo

Zdaniem Krzysztofa Famulskiego, wzrost leasingu aut wynika z faktu, że coraz więcej firm wymienia na nowe całe parki samochodowe. - Średni czas użytkowania pojazdu wynosi od 4 do 5 lat - mówi. - Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że szczyt zakupów nastąpił pod koniec 2003 i na początku 2004 roku, to właśnie teraz nadchodzi czas na wymianę samochodów na nowe - dodaje. Samochody oraz maszyny i urządzenia stanowią największą część (w sumie aż 97 proc.) portfela leasingowego firm. Udział tych pierwszych wyniósł na koniec półrocza 67 proc. i był o 5 punktów procentowych wyższy w porównaniu z końcem ubiegłego roku. Mniejszą część, bo 29 proc., stanowią maszyny i urządzenia. Resztę sprzęt IT (1,6 proc.), samoloty, statki, kolej (1,2 proc.) oraz inne ruchomości (0,9 proc.). Wartość oddanych w leasing w minionym półroczu komputerów i sprzętu biurowego wyniosła zaledwie 193 mln zł i była tylko o 20 proc. wyższa niż w okresie styczeń-czerwiec 2006 r. Podobnie niewiele leasinguje się innych niż samochody środków transportu (0,5 mld zł w I połowie 2007 r.), które jako jedyne odnotowały ujemną dynamikę (-65 proc).

O przyszłości tej części portfela leasingu ruchomości, która obecnie stanowi niewielki jego składnik, przedstawiciele branży wypowiadają się jednak optymistycznie. - W związku z rozwojem gospodarczym i technologicznym transport kolejowy, morski i lotniczy będzie stopniowo wypierał mniej nowoczesną formę towarowego transportu drogowego - uważa Robert Samsel. Z kolei zdaniem Roberta Mandżunowskiego, prezesa LHI Leasing, napływ do Polski unijnych funduszy spowoduje wzrost leasingu nowoczesnych technologii oraz sprzętu IT.

Reklama
Reklama

Leasing nieruchomości

ma przyszłość

Oprócz leasingu ruchomości jest jeszcze leasing nieruchomości, który rządzi się trochę innymi prawami. Po pierwsze - oferuje go - mimo wszystko - niewiele firm na rynku (najwięksi gracze to ING, LHI i BRE), po drugie - są to wciąż jednostkowe transakcje o dużej wartości. Po trzecie - transakcje leasingu nieruchomości są czasochłonne i mimo że np. firma pracuje nad nią cały rok, ze względów rachunkowych transakcja może być wykazana dopiero w kolejnym okresie rozliczeniowym. Dlatego też trudno jest wyciągać wnioski z krótkookresowych wyników firm z tego segmentu. Niemniej jednak wartość oddanych w leasing nieruchomości wyniosła na koniec minionego półrocza ponad 1 mld zł, co oznacza ponaddwukrotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem 2006 r. Ubiegły rok nie był dobry dla tego rodzaju leasingu. W stosunku do 2005 roku odnotował on ujemną dynamikę rzędu 17 proc. Arkadiusz Etryk jest przekonany, że mimo wszystko leasing nieruchomości ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. - Przedsiębiorstwa leasingowe dostosowują swoją ofertę do coraz mniejszych firm, a rosnąca konkurencja wymusza obniżkę marż - mówi. W pierwszej połowie roku najczęściej finansowane za pomocą leasingu były obiekty handlowe i usługowe (43 proc.) oraz budynki biurowe (40 proc.) Zdaniem Roberta Mandżunowskiego, prezesa LHI Leasing, w najbliższych latach wartość nieruchomości finansowana leasingiem będzie stanowić około 18 proc. ogółu wyleasingowanych środków. Teraz jest to zaledwie 10 procent.

Obroty rosną dynamicznie,

zyski już wolniej

Reklama
Reklama

Pod względem wartości wyleasingowanych przedmiotów liderem branży od lat pozostaje należący do Credit Agricole Europejski Fundusz Leasingowy. W minionym półroczu oddał w leasing przedmioty o łącznej wartości 1,7 mld zł (55-proc. wzrost). Na drugim miejscu uplasował się Raiffeisen Leasing (1,6 mld zł, wzrost o 70 proc.), na trzecim - BRE Leasing (1,5 mld zł i wzrost o 34 proc.). Przedmioty o wartości przekraczającej 1 mld zł oddała w minionym półroczu również firma ING Lease (wzrost o 600 proc.). Jednak większość tych obrotów wynika z transakcji zawartych jeszcze w I kwartale tego roku. ING wyleasingował wtedy przedmioty o wartości 713 mln zł. Jak tłumaczył nam wówczas Mariusz Kurzac, członek zarządu ING Lease Polska, tak dobry rezultat wynikał częściowo z przesunięcia dużych transakcji leasingu nieruchomości z 2006 roku na I kwartał 2007 roku. Stosunkowo niska dynamika wzrostu sprzedaży stała się udziałem Deutsche Leasing (tylko 16 proc.). Obroty tylko jednej firmy spadły w porównaniu z I półroczem 2006 r. SGB Trans Leasing wyleasingował o 3 proc. mniej ruchomości niż w analogicznym okresie 2006 r. Łączna sprzedaż firm wzrosła wprawdzie rekordowo (70 proc.), jednak zyski leasingodawców nie rosną już tak szybko. Przedstawiciele branży tłumaczą to rosnącą konkurencją oraz spadkiem marż. W pierwszej połowie 2007roku największe zyski wypracował EFL (45,8 mln zł), drugi był ING Lease (29 mln zł), trzeci Millennium Leasing (24 mln zł). BRE Leasing oraz Raiffeisen Leasing wypracowały zyski na poziomie 20 mln zł.

Opinia

Jacek Wiśniewski

Główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska

Firmy nie mają wyboru: muszą inwestować

Reklama
Reklama

Oczekiwania przedstawicieli biznesu na utrzymanie się dobrej koniunktury gospodarczej w Polsce mają dobre podstawy. Wśród argumentów wspierających wzrost gospodarczy w nadchodzących latach najczęściej wymienia się napływ funduszy europejskich, kumulację inwestycji przed EURO 2012, sytuację na rynku pracy wymuszającą wzrost płac, a przez to przyczyniającą się do wzrostu konsumpcji. W latach 2008-2012 wzrost PKB jest prognozowany przez większość ekonomistów na poziomie nie mniejszym niż 4,0-4,5 proc.

Utrzymanie się dobrej koniunktury w gospodarce nie gwarantuje jednak utrzymania się tak dobrej sytuacji finansowej przedsiębiorstw jak obecnie. Zwiększa się ryzyko pojawienia się wyraźnie wyższej inflacji, która niekorzystnie będzie wpływać na wyniki firm. Wraz ze wzrostem zagrożeń inflacyjnych zaczęły rosnąć stopy procentowe, co oznacza większe obciążenia z tytułu kosztu kredytu. Negatywnym czynnikiem dla firm jest sytuacja na rynku pracy. Rosnące zapotrzebowanie na pracowników - przy zmniejszającej się liczbie osób chętnych do podjęcia pracy - skutkuje dynamicznie rosnącymi płacami. A wyższe płace to mniejsze zyski firm. Dodatkowo coraz trudniej jest znaleźć wykwalifikowanych pracowników, co niekorzystnie wpływa na proces podnoszenia wydajności.

Choć gorsze wyniki firm będą miały negatywne konsekwencje dla skali podejmowanych inwestycji, uważam, że od zwiększania przez nie mocy produkcyjnych nie ma obecnie ucieczki. Popyt wewnętrzny i zagraniczny powinien utrzymać się na wysokim poziomie, co przy najwyższym w historii wykorzystaniu mocy produkcyjnych jest naturalną zachętą do ponoszenia nakładów. Trzeba jednak pamiętać, że według badań NBP prawie połowa nakładów inwestycyjnych jest ponoszona z własnych zasobów kapitałowych, więc dynamicznie rosnące inwestycje nie oznaczają wcale automatycznie wysokiego przyrostu popytu na leasing czy też kredyt bankowy. Największym zagrożeniem dla niniejszego scenariusza jest sytuacja zewnętrzna. Ewentualne silne spowolnienie gospodarcze na świecie miałoby negatywne konsekwencje dla eksporterów, co szybko przełożyłoby się na ich mniejszą aktywność inwestycyjną.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama