Spadek notowań ropy naftowej, pierwszy od siedmiu sesji, a także spadek cen metali bazowych, jak miedź czy aluminium, był wczoraj z nawiązką rekompensowany przez wzrost notowań licznych innych surowców - przede wszystkim pszenicy i towarów spożywczych, jak sok pomarańczowy, kawa czy kakao. W efekcie indeks CRB Futures, opisujący koniunkturę na rynku surowcowym, minimalnie rósł po pierwszych godzinach handlu w Nowym Jorku i Chicago (o 0,1 proc., do 312,4 pkt). W ciągu ostatnich trzech tygodni indeks miał zaledwie trzy sesje spadkowe, a od dołka z 21 sierpnia urósł już o 4,2 proc. W największym stopniu, o prawie jedną czwartą, zdrożała w tym czasie pszenica, która także wczoraj pobiła nowy rekord, 8,68 USD za buszel (27,2 kg). Popyt wynika ze spodziewanych jej niskich zbiorów na całym świecie. Siłą napędową surowcowego rynku jest także ropa naftowa i jej pochodne, która drożeje w przekonaniu, że nawet słaba koniunktura w amerykańskiej gospodarce nie zahamuje popytu na paliwa. Jednak wczoraj w Nowym Jorku ropa taniała o kilkadziesiąt centów, do 74,9 USD, mimo że rynek żył w przekonaniu, iż nie ma dziś szans na podniesienie limitów produkcji przez OPEC. Na zwyżkę cen surowców na pewno ma wpływ taniejący dolar, który kosztował wczoraj najmniej od miesiąca. Dzięki temu dla inwestorów operujących w innych walutach ceny towarów podskoczyły w tym czasie dużo mniej. Bardzo duże znaczenie ma to dla kruszców, złota i srebra jako tych, które są uważane jako alternatywa dla inwestycji w aktywa dolarowe. Od 21 sierpnia, czyli dołka surowcowego indeksu, złoto zdrożało o 6,7 proc., a srebro o 8,5 proc.
PARKIET