Koniec ostatniego tygodnia przyniósł najsłabsze od czterech lat dane z amerykańskiego rynku pracy. Okazało się, że w sierpniu zlikwidowano 4 tys. miejsc pracy poza sektorem rolniczym, podczas gdy większość ekonomistów spodziewała się, że nowych miejsc pracy przybędzie - i to ponad 100 tys. Zrewidowano też w dół dane o nowych miejscach pracy w czerwcu i lipcu - łącznie o 81 tys. Zaskoczeni inwestorzy nabierają coraz większego przekonania o nadchodzącej w USA recesji i wycofują się z bardziej ryzykownych aktywów.
Niewątpliwie piątkowy raport wprowadził zamęt na rynek. Czy jednak reakcja na publikację nie jest zbyt gwałtowna? Wszak stopa bezrobocia w sierpniu spadła nieznacznie i wyniosła 4,642 proc., wobec 4,647 proc. w lipcu, podczas gdy w powszechnej opinii stopa naturalnego bezrobocia w USA jest równa około 5 proc. W ostatnich danych przerażające wydaje się być zmniejszenie liczby zatrudnionych o 316 tys. Warto jednak zwrócić uwagę, że kwietniowy raport pokazał spadek aż o 468 tys. Mało kto pamięta również, że w kwietniu liczba bezrobotnych wzrosła o 77 tys. i stopniowo zwiększała się aż do lipca. Dopiero w piątkowym raporcie można przeczytać o zmniejszeniu się liczby bezrobotnych o 24 tys.
Piątkowe dane są szacunkowe i w kolejnych miesiącach zostaną zrewidowane. Powstały w oparciu o ankietę przeprowadzoną między 12 i 18 sierpnia. Tu może tkwić kolejna przyczyna słabego odczytu. Wielu studentów zakończyło w okresie przeprowadzania ankiety tymczasową pracę w wakacje. Dane pokazują bardzo duży spadek liczby zatrudnionych w wieku od 16 do 19 lat - o 275 tys.
W sierpniu utrzymało się tempo wzrostu wynagrodzeń - przedsiębiorstwa nie zmniejszyły swojego zapotrzebowania na siłę roboczą i spadek zatrudnienia w kolejnych miesiącach jest raczej wątpliwy.
Sektor budownictwa zmniejszył liczbę miejsc pracy o 22 tys., co niewątpliwie związane jest z kryzysem na rynku nieruchomości. Sektor przetwórstwa przemysłowego zredukował liczbę miejsc pracy o 46 tys., w tym przemysł drzewny o 8,6 tys. i meblarski o 4 tys. Wydaje się, że w pewnym stopniu jest to także konsekwencja obecnej sytuacji na rynku mieszkaniowym. W kolejnych miesiącach odwrócenia procesu likwidacji miejsc pracy w tych sektorach, a także w usługach związanych bezpośrednio z rynkiem nieruchomości, nie należy się spodziewać.