Inflacja w Chinach była w sierpniu najwyższa od 10 lat. Po raz kolejny wzrosła też nadwyżka handlowa. Z tych dwóch przyczyn zwiększa się presja na bank centralny, by po raz piąty w tym roku podniósł koszty kredytu. Zwłaszcza że poprzednie podwyżki stóp nie zdołały schłodzić koniunktury.

Ceny konsumpcyjne wzrosły w sierpniu o 6,5 w porównaniu z zeszłym rokiem. W lipcu inflacja wyniosła 5,6 proc. - poinformował wczoraj urząd statystyczny. Nadwyżka handlowa wzrosła o 33 proc. w ciągu roku, do 24,97 mld USD. O wysokiej inflacji przesądziły ceny żywności, które wzrosły aż o 18,2 proc. w stosunku rocznym. Podrożały przede wszystkim mięso i drób, bo po epidemii trzody chlewnej pojawiły się braki wieprzowiny na rynku. Specyficzną dla Chin przyczyną inflacji jest nieustanny dopływ na rynek pieniędzy z nadwyżki handlowej. W sierpniu eksport wzrósł o 22,7 proc., a import o 20,1 proc.

Rząd próbował w tym roku zmniejszyć tę nadwyżkę, podnosząc podatki od eksportu i łagodząc przepisy ograniczające wypływ pieniędzy za granicę. Cztery razy podnosił też stopy procentowe. Po ostatniej podwyżce z lipca o 0,18 pkt proc. podstawowa stopa wynosi 7,02 proc. i jest najwyższa od 9 lat. Siedem razy zwiększano rezerwy obowiązkowe banków komercyjnych. Nic nie pomogło.

W oczekiwaniu na bardziej stanowcze decyzje, giełdowy indeks CSI 300 spadł wczoraj o 4,7 proc. Za miesiąc zaczyna się Zjazd Komunistycznej Partii Chin, a droga żywność była jedną z przyczyn protestów na placu Tiananmen, krwawo stłumionych w 1989 r.