Reklama

Mamy "deficyt" stóp procentowych

WYWIAD "PARKIETU" ze Stanisławem Gomułką, profesorem London School of Economics

Publikacja: 14.09.2007 07:28

Czy niska inflacja w sierpniu była dla Pana zaskoczeniem?

Oczekiwałem niskiej inflacji. Faktem jest jednak, że mamy do czynienia z narastaniem presji inflacyjnej. Powody są dobrze znane: sytuacja na rynku pracy i popyt wewnętrzny.

Rok, półtora roku temu Rada Polityki Pieniężnej miała chyba nieco bardziej optymistyczną ze swojego punktu widzenia ocenę sytuacji na rynku pracy. Wielu ludzi spodziewało się, że bezrobocie będzie zmniejszało się wolniej. Okazało się jednak, że spadek następuje bardzo szybko. Wiadomo, że jeden z powodów to emigracja zarobkowa, ale mamy też do czynienia z szybkim wzrostem zatrudnienia. Z kolei silny wzrost popytu wewnętrznego powoduje powiększanie się deficytu na rachunku obrotów bieżących, a w konsekwencji powstrzymuje presję na aprecjację złotego. Tymczasem w ostatnich mniej więcej trzech latach aprecjacja była istotnym czynnikiem ograniczającym inflację.

Czy te czynniki będą wpływać na inflację również w dłuższej perspektywie?

Tak. Co prawda w 2008 r. inflacja nie musi być jeszcze wyraźnie wyższa od celu RPP, który wynosi 2,5 proc. Ale w kolejnych dwóch latach w moim przekonaniu wzrost cen przekroczy 3,5 proc., czyli górny pułap celu. W efekcie może dojść do sytuacji, że w momencie gdy mieliśmy być gotowi do przyjęcia euro, nie będziemy w stanie spełnić nie tylko kryterium deficytu budżetowego, ale także kryterium inflacyjnego oraz wysokości długoterminowych stóp procentowych.

Reklama
Reklama

Czy dotychczasowe podwyżki stóp procentowych były za małe?

Problem w tym, że RPP kieruje się raczej bieżącą inflacją, a nie tym, jaki jest najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższy rok, dwa. Powinniśmy pamiętać, że opóźnienie pomiędzy decyzją o stopach procentowych a jej wpływem na inflację wynosi około 1,5 roku. W moim przekonaniu, jeśli chodzi o stopy, to mamy w tej chwili "deficyt" w wysokości 100-150 punktów bazowych. Popyt krajowy rośnie w tempie przekraczającym o dwa punkty procentowe dynamikę całego PKB. Tempo wzrostu popytu krajowego trzeba szybko sprowadzić w pobliże tempa wzrostu PKB. To miałoby wpływ przede wszystkim na złotego. Dzięki temu utrzymałaby się presja aprecjacyjna, która będzie bardzo potrzebna.

Jak szybko RPP mogłaby podnosić stopy, żeby zlikwidować "deficyt", o którym Pan mówi?

Nie chodzi o pojedynczą podwyżkę stóp, ale np. o dokonanie czterech po 25 punktów bazowych, co byłoby możliwe w ciągu np. ośmiu miesięcy.

Jaki wpływ na inflację będą miały ceny żywności i energii?

Ja w swojej analizie nie poświęcam im dużej uwagi, bo są poza zasięgiem oddziaływania polityki pieniężnej, ale może się okazać, że mają znaczenie - jeśli przebiją się do świadomości konsumentów. Jeśli chodzi o żywność, to co prawda w Polsce zbiory zbóż były dobre, ale w całej Europie już nie. Z tego powodu ceny zbóż poszły silnie do góry. To będzie miało również wpływ na ceny mięsa. Dotychczas mieliśmy tzw. świńską górkę - dużą podaż świń, która przekłada się na niskie ceny. To się jednak zmieni. Ceny energii, podobnie jak żywności, są trudne do przewidywania.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama