Rozmowy na temat ostatecznych warunków, na jakich prezes Krauze i Prokom Investments sprzedadzą posiadane papiery Prokomu Software, trwają. Kwota zaproponowana przez Asseco Poland jest wciąż przedmiotem negocjacji i może zostać zmieniona. Nie spodziewamy się jednak, żeby ewentualna korekta była głęboka - stwierdził Wiesław Walendziak, wiceprezes Prokumu Investments.
Twardy orzech do zgryzienia
Adam Góral, prezes i główny udziałowiec Asseco Poland (ma 17,4 proc. akcji), będzie musiał włożyć sporo wysiłku, żeby przekonać pozostałych akcjonariuszy, że warto zapłacić tak dużą premię za pakiet Prokomu należący do Ryszarda Krauzego. Na razie ich stanowisko jest jednoznacznie negatywne, czemu dali wyraz w środę, pozbywając się walorów rzeszowskiej firmy. Prezes Góral nie może sobie pozwolić na zlekceważenie głosów niezadowolenia ze strony instytucji finansowych, które, dzięki posiadanym akcjom, mogą skutecznie storpedować całą operację. - Musimy jeszcze raz przeanalizować warunki transakcji. Nie chcę stracić zaufania inwestorów, na które pracowałem latami - mówił w środę szef Asseco Poland. W czwartek znowu zasiadł do rozmów z reprezentującymi R. Krauzego wiceprezesami Prokomu Dariuszem Górką i Piotrem Mondalskim.
Asseco Poland mogłoby zagrać va banque i bez zgody akcjonariuszy zaciągnąć kredyt na sfinansowanie akwizycji. Nie można jednak zapominać, że zakup 23-proc. pakietu akcji Prokomu ma być jedynie wstępem do połączenia spółek. Zgodę na operację muszą wyrazić akcjonariusze. Można sobie wyobrazić, że rozczarowani postawą Asseco zablokują projekt.
Kolejnym wrażliwym elementem jest spłata przez Asseco pożyczki zaciągniętej na przejęcie papierów Prokomu. Rzeszowska spółka chce zdobyć pieniądze na ten cel, emitując wiosną 2008 roku akcje z prawem poboru. Mogłoby się okazać, że pomysł podwyższenia kapitału nie znalazłby poparcia udziałowców i spółka zostałaby z olbrzymim długiem. Plany zagranicznej ekspansji musiałyby być zawieszone.