Zarząd działającego w branży oświetleniowej ES-Systemu (produkuje lampy) śpieszy się z realizacją celów emisyjnych. - Do tej pory wydaliśmy lekko ponad 30 proc. pozyskanej z emisji akcji kwoty. Zawarte już umowy opiewają na 80-85 proc. Staramy się wydawać pieniądze spokojnie i odwlekać terminy płatności - mówi Bogusław Pilszczka, prezes ES-Systemu. Firma zadebiutowała na giełdzie 9 marca bieżącego roku. Z oferty publicznej akcji pozyskała ponad 35 mln zł.

Za pieniądze od inwestorów m.in. wybudowano już halę produkcyjną w zakładzie w Wilkasach. - Pierwsze urządzenia już zostały tam zamontowane, inne są w trakcie montażu. W pełni hala będzie wyposażona do końca marca 2008 r. - mówi prezes Pilszczka. Spółka zakończyła również budowę wydziału tworzyw sztucznych.

Zarząd szacuje, że po zakończeniu inwestycji ES-System zwiększy moce produkcyjne o 40 proc. - Inwestycje są potrzebne, ponieważ mamy bardzo duży "ścisk" w zamówieniach. Przybywa zleceń, zwłaszcza eksportowych, i musimy się mocno natrudzić, by na czas zrealizować wszystkie - mówi Pilszczka.

Prezes dodaje, że udział sprzedaży zagranicznej w przychodach rośnie znacznie szybciej, niż przypuszczano wcześniej. - W prospekcie informowaliśmy, że w tym roku eksport będzie stanowił 20-21 proc. sprzedaży ES-Systemu . Już po pierwszych sześciu miesiącach udział wynosi 24,3 proc. Spodziewam się, że w przyszłym roku wzrośnie do 30 proc. - szacuje prezes. Zaznacza, że zwiększenie eksportu ma iść w parze ze wzrostem sprzedaży krajowej. Choć w tym przypadku dynamika ma być mniejsza.

W ofercie publicznej spółka sprzedawała akcje po 5,8 zł. Wczoraj inwestorzy wycenili je na 9,5 zł, czyli o 4 proc. mniej niż dzień wcześniej.