Białorusini realizują ambitny plan wprowadzenia spółek paliwowych na giełdę. - Zastanawiamy się nad możliwością przeprowadzania ofert publicznych firm wchodzących w skład paliwowego koncernu Bełnieftiechim - powiedziała Walentyna Krasnych, jego wiceprezes. Oprócz deklaracji wykonano już konkretne kroki. Niedawno powstała spółka, Białoruska Naftowa Korporacja, której zadaniem będzie konsolidowanie naftowych aktywów w celu wprowadzenia ich na giełdę.
Rafinerie
forpocztą prywatyzacji
Na początku w grę wchodziłoby wprowadzenie na zagraniczne giełdy udziałów białoruskich rafinerii: Natfan i zakładów w Mozyrze, które rocznie przetwarzają 20 mln ton ropy. Są to jedne z największych rafinerii w Europie Środkowo-Wschodniej. Naftan jest w całości własnością państwa, zaś w Mozyrze rząd kontroluje 42,75 proc. udziałów firmy. Taki sam pakiet należy do rosyjskiego koncernu Sławnieft. Reszta jest w rękach pracowników spółki. Eksperci wyceniają państwowy pakiet firmy z Mozyra na 800 mln USD, a Naftan na 1,6 mld USD. W wyniku prywatyzacji do rąk inwestorów giełdowych trafiłyby nieduże pakiety akcji spółek, od 10 do 15 proc. Sprzedaż udziałów paliwowych koncernów na giełdzie w Mińsku jest raczej wykluczona. Tamtejszym rynek akcji prawie nie istnieje. Obraca się głównie kontraktami walutowymi oraz obligacjami.
Gdzie zatem sięgną po kapitał białoruskie firmy? W lipcu rosyjski dziennik "RBK -Daily" donosił, że udziały rafinerii w Mozyrze mogą trafić na GPW w Warszawie. Białorusini jednak nie potwierdzali informacji o przygotowaniach do debiutu. Teraz władze Biełnieftiechimu, holdingu, któremu podporządkowane są rafinerie, poinformowały o planach wprowadzenia paliwowego biznesu na giełdę. Jak dowiedzieliśmy się w koncernie, prace nad ofertą publicznej są dopiero na wczesnym etapie i nie ma na razie wybranej giełdy, na którą mogą trafić spółki, jak i terminu emisji.