Amerykański koncern naftowy chce, żeby sąd arbitrażowy zajął się sprawą przejęcia przez władze jego aktywów w Wenezueli. Firma wyceniała je na 750 milionów dolarów, ale nie wiadomo, jakiego odszkodowania może się domagać.

Wenezuelski przywódca Hugo Chavez pod hasłem walki z imperializmem w maju przejął kontrolę nad czterema spółkami wydobywającymi ciężką ropę w pasie naftowym Orinoko, których łączna produkcja wynosiła 600 tys. baryłek dziennie. Były to ostatnie przedsięwzięcia pozostające pod kontrolą zagranicznych producentów. Zmusił ich, żeby oddali po co najmniej 60 proc. udziałów w spółkach państwowej kompanii Petroleos de Venezuela.

ExxonMobil miał w Wenezueli 41,7 proc. udziałów w jednym z tych przedsięwzięć. W swoich księgach wyceniał ten pakiet na 750 mln USD. - Próbowaliśmy dojść do porozumienia z wenezuelskim rządem w sprawie rekompensaty. Ale dyskusje nie przyniosły zadowalających rezultatów - poinformował rzecznik koncernu z Teksasu Len D?Eramo. Dlatego firma skierowała sprawę do ICSID, międzynarodowego centrum zajmującego się sporami dotyczącymi inwestycji, działającego przy Banku Światowym.

Na warunki Wenezueli przystały Chevron z USA, brytyjski BP, francuski Total i norweski Statoil. Tylko ConocoPhillips i Exxon nie zgodziły się z posunięciem władz.

Bloomberg