Zdaniem Macieja Relugi, głównego ekonomisty Banku Zachodniego WBK, jeśli faktycznie w Stanach Zjednoczonych będziemy mieli do czynienia z recesją, to przełoży się ona na pogorszenie koniunktury na całym świecie. - To dotknie kraje Europy Zachodniej, a za ich pośrednictwem również nas - ocenia specjalista.
Maciej Reluga zaznacza jednak, że źródłem słabości amerykańskiej waluty mogą być oczekiwania obniżek stóp procentowych za oceanem. Rozluźnienie polityki pieniężnej w USA w połączeniu ze spodziewanymi podwyżkami w strefie euro sprawia, że atrakcyjność aktywów denominowanych w dolarach maleje. - To właśnie może być powodem deprecjacji amerykańskiej waluty - ocenia ekonomista BZ WBK. Według niego, słaby dolar w połączeniu z niskimi stopami procentowymi powinien przyczynić się do poprawy koniunktury za oceanem. - I negatywnych konsekwencji dla wzrostu w Europie, w tym i u nas, nie będzie - mówi Maciej Reluga.
Drogie surowce są tańsze
Zdaniem analityków, na razie możemy mówić raczej o korzyściach ze słabego dolara. - Nasza sprzedaż towarów do Stanów Zjednoczonych jest niewielka, więc słabszy dolar nie ma wielkiego wpływu na konkurencyjność naszego eksportu. Natomiast mniej odczuwamy wysokie ceny surowców, które są określane w amerykańskiej walucie - uważa Maciej Reluga.
- Dzięki słabemu dolarowi relatywnie tanie są nie tylko surowce - zauważa Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego. - Dzięki niemu możemy liczyć również na tani import z Azji, np. z Chin. Prawdopodobnie właśnie dzięki krajom azjatyckim udział dolara w polskim imporcie w ostatnich dwóch latach zwiększał się.