Reklama

Słaby dolar słabo (ale jednak) pomaga naszej gospodarce

Słabość dolara jest dla Polski korzystna, chyba że jest zapowiedzią recesji, która miałaby dotknąć amerykańską gospodarkę - oceniają analitycy

Publikacja: 15.09.2007 10:51

Zdaniem Macieja Relugi, głównego ekonomisty Banku Zachodniego WBK, jeśli faktycznie w Stanach Zjednoczonych będziemy mieli do czynienia z recesją, to przełoży się ona na pogorszenie koniunktury na całym świecie. - To dotknie kraje Europy Zachodniej, a za ich pośrednictwem również nas - ocenia specjalista.

Maciej Reluga zaznacza jednak, że źródłem słabości amerykańskiej waluty mogą być oczekiwania obniżek stóp procentowych za oceanem. Rozluźnienie polityki pieniężnej w USA w połączeniu ze spodziewanymi podwyżkami w strefie euro sprawia, że atrakcyjność aktywów denominowanych w dolarach maleje. - To właśnie może być powodem deprecjacji amerykańskiej waluty - ocenia ekonomista BZ WBK. Według niego, słaby dolar w połączeniu z niskimi stopami procentowymi powinien przyczynić się do poprawy koniunktury za oceanem. - I negatywnych konsekwencji dla wzrostu w Europie, w tym i u nas, nie będzie - mówi Maciej Reluga.

Drogie surowce są tańsze

Zdaniem analityków, na razie możemy mówić raczej o korzyściach ze słabego dolara. - Nasza sprzedaż towarów do Stanów Zjednoczonych jest niewielka, więc słabszy dolar nie ma wielkiego wpływu na konkurencyjność naszego eksportu. Natomiast mniej odczuwamy wysokie ceny surowców, które są określane w amerykańskiej walucie - uważa Maciej Reluga.

- Dzięki słabemu dolarowi relatywnie tanie są nie tylko surowce - zauważa Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego. - Dzięki niemu możemy liczyć również na tani import z Azji, np. z Chin. Prawdopodobnie właśnie dzięki krajom azjatyckim udział dolara w polskim imporcie w ostatnich dwóch latach zwiększał się.

Reklama
Reklama

W 2004 r. w dolarach rozliczono 26 proc. płatności importowych rozliczonych przez krajowe banki. Dwa lata później udział dolara wzrósł do prawie 29 proc.

Jesteśmy lepiej widziani

- Słaby dolar to mocne euro, co w konsekwencji pomaga też złotemu - zauważa Rafał Benecki. To konsekwencja faktu, że nasza waluta znajduje się w "strefie wpływu" euro. - Mocny złoty prowadzi do pewnego pogorszenia konkurencyjności naszego eksportu, ale warto pamiętać, że ostatnio nasza waluta zyskuje na wartości wolniej niż waluty innych krajów regionu - zwraca uwagę ekonomista.

Jego zdaniem, efekt słabego dolara - mocnego euro widać także na naszym rynku finansowym. - Wszystkie aktywa powiązane jakoś ze strefą euro są relatywnie bardziej pożądane przez inwestorów. To poprawia nastawienie do naszego długu - mówi Rafał Benecki. Zastrzega jednak, że ten efekt nie jest zbyt mocny: - Jest wiele innych czynników, które mają o wiele większy wpływ na sytuację na rynku.

Fale napływu kapitału zagranicznego do Polski widać jak na dłoni zarówno w notowaniach indeksów giełdowych, jak i w cenach dolara amerykańskiego. Od początku

2005 roku większość wierzchołków indeksu WIG zbiegła się niemal idealnie w czasie z lokalnymi szczytami na wykresie PLN/USD (nie mylić z USD/PLN!). Co więcej, wzmocnienie dolara towarzyszyło również korekcie na GPW z ostatnich tygodni.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama