Pracownicy produkcyjni Próchnika (stanowią niecałą połowę w około 300-osobowym przedsiębiorstwie), sprzeciwiają się uzależnieniu w większym stopniu ich wynagrodzeń od efektywności pracy. Na rozważaną przez zarząd spółki reformę płac szwaczki zareagowały groźbą strajku.
- Myślimy o restrukturyzacji wynagrodzeń, ale chcemy to robić przy akceptacji załogi. Dlatego zamierzamy prowadzić z nią konsultacje - tłumaczy Mikołaj Habit, wiceprezes Próchnika. Jego zdaniem, sytuacja w zakładzie producenta garniturów i odzieży wierzchniej jest teraz normalna. Praca odbywa się bez zakłóceń.
Szwaczki strajkiem groziły już w kwietniu. Domagały się wówczas zwiększenia wynagrodzeń. Zarząd spółki zgodził się na podwyżkę o ok. 20 proc.