Blisko 5 miliardów dolarów miał zgarnąć w tym roku z giełdy aluminiowy gigant Rusal. Tak się jednak nie stanie. Władze koncernu przekładają przeprowadzenie oferty publicznej - nieoficjalnie dowiedział się dziennik "Wiedomosti". Wcześniej sceptycznie o debiucie wypowiadał się główny akcjonariusz spółki Oleg Deripaska. Gorącym zwolennikiem wejścia na giełdę w listopadzie był natomiast inny udziałowiec, Wiktor Wekselberg. Jednak wszystko wskazuje na to, że to nie miliarder wpłynął na odłożenie debiutu. Za decyzjami menedżerów Rusala stoi niepewna sytuacja na rynkach finansowych.
Nie tylko aluminiowy potentat wstrzymuje emisję akcji. Z wejściem na parkiet prawdopodobnie poczeka większość spółek z Rosji, które planowały debiut przed końcem grudnia. - Odkładamy zaplanowane na drugą połowę roku oferty publiczne ze względu na korektę - powiedział Maksim Topper, dyrektor zarządzający w moskiewskim Alfa Banku. Podobnie wygląda sytuacja w innych instytucjach. - Bankierzy inwestycyjni doradzają swoim klientom, aby przełożyli IPO - twierdzi Nicholas Jordan, dyrektor rosyjskiego oddziału Lehman Brothers.
W pierwszej połowie roku wartość rosyjskich ofert publicznych wyniosła rekordowe 15,83 miliardów dolarów. Jeszcze do niedawna eksperci przewidywali, że debiutantów będzie coraz więcej. Jednak zmienne nastroje na światowych giełdach podważyły te prognozy. - Wyjście na rynek publiczny teraz nie ma sensu. Spółka ryzykuje podwójnie: może uzyskać kiepską wycenę, a jej papiery mogą nie znaleźć nabywców - uważa Maria Kalwarskaja, analityk banku KIT Finance. Okrągły miliard jesienią planowała pozyskać z rynku brytyjskiego spółka Coalco, działająca w branży nieruchomości. Jednak władze deweloperskiego koncernu dwa dni temu przełożyły emisję na 2008 r. W tym roku na giełdę wybiera się też firma M. Video, wiodący rosyjski dystrybutor elektroniki użytkowej, Inprom, produkujący konstrukcje stalowe oraz deweloper Teorema. Na razie spółki nie poinformowały o zmianie planów.
Jednak nawet gdy sytuacja na giełdach poprawi się, eksperci zalecają ostrożność. - Szczyt optymizmu jest już za nami. Teraz inwestorzy będą uważniej analizować rosyjskich debiutantów - twierdzi Aleksandr Kabanowskij, dyrektor zarządzający w ING Eurasia. Specjaliści zgodnie potwierdzają, że papiery spółek wchodzących na giełdy znajdą nabywców, pod warunkiem, że sprzedający zaproponują rozsądną cenę za walory.
"Wiedomosti", "Kommiersant"