Reklama

Dokonać wyboru, aby być

Bardzo ważne jest, aby nie dać się zmanipulować już na początku w sposób, w jaki życzy sobie kontrahent

Publikacja: 24.09.2007 08:34

Pierwszy kandydat w rubryce "Hobby" napisał: "Koszykówka".

- Lubi pan ten sport?

- Tak, bardzo.

- Jak często pan gra?

- No, ostatnio mniej niż kiedyś. Jak pan się domyśla, natłok obowiązków.

Reklama
Reklama

- Kiedy grał pan ostatnio?

- Przed wakacjami.

- Przed letnimi wakacjami? Czyli pół roku temu.

- Kiedyś grałem intensywnie, dwa razy w tygodniu.

- Kiedyś? Czyli kiedy to było?

- Kiedy jeszcze byłem studentem. 12 lat temu.

Reklama
Reklama

- A czego nauczył się pan uprawiając sport, co się dzisiaj przyda w wykonywaniu zawodu szefa firmy?

- Wytrzymałości i dyscypliny.

- A właśnie, wytrzymałość. Czy nie zabrakło panu wytrzymałości, aby dalej uprawiać ulubiony sport?

- Grałem na początku kariery zawodowej. Mieliśmy halę obok biurowca. Kończyliśmy o 6.45 wieczorem, aby już o 7.00 być na boisku. Nadwyrężyłem sobie kolana. Więc nie mogłem już tak intensywnie grać.

- Za mało rozgrzewek przed wyczynami? Czy to nie brak dyscypliny?

Drugi kandydat napisał: "Piłka nożna"

Reklama
Reklama

- Czego nauczył się pan dzięki uprawianiu sportu, co się przydaje dzisiaj w kierowaniu firmą?

- Dążenia do zwycięstwa, co wymaga wytrzymałości i dyscypliny.

- Jak często pan uprawia piłkę nożną?

- Co tydzień. Sobota rano z kolegami w firmie. Gramy w lidze branżowej. Odkąd prowadzę firmy, czyli od pięciu lat, oprócz porażki, jaka przypadła nam w udziale w tym roku, zawsze wygrywaliśmy.

- Czyli trenujecie intensywnie?

Reklama
Reklama

- Bez względu na to, czy jest słońce, czy pada deszcz albo śnieg, zawsze gramy!

- Nawet gdy macie chore dzieci, albo gdy teściowa ma imieniny?

- To kwestia dobrej organizacji. Tego się nauczyłem dzięki futbolowi. Kiedy razem chcemy osiągnąć to samo, to na pewno wygramy.

- Ale w tym roku przegraliście?

- Konkurent zatrudnił w zespole byłych zawodowców. Poszedłem do szefa i zapytałem: "Dlaczego to zrobiłeś, to nie fair?". Odpowiedział: "To kwestia PR". Ale nie damy za wygraną. Napisaliśmy zażalenie do komitetu organizacyjnego.

Reklama
Reklama

Trzeci kandydat w formularzu napisał: "Judo"

- Czego nauczył się pan uprawiając sport, a co przydaje się w wykonywanym zawodzie?

- Dzięki uprawianiu judo wiele się nauczyłem. Nauczyłem się szacunku dla przeciwnika. Na początku nauki, kiedy miałem dziewięć lat, nie rozumiałem, dlaczego nasz mistrz był tak rygorystyczny, abyśmy w odpowiedni sposób i w skupieniu skłonili się przeciwnikowi przed walką. Dziś zawsze, kiedy zaczynam spotkanie, znajduję moment, który poświęcam wyłącznie nabraniu szacunku dla mojego rozmówcy. Nauczyłem się także, że niczego nie warto zaczynać, dopóki nie ma się poczucia silnych podstaw. Judo nauczyło mnie przez wiele godzin poruszać się po macie ślizgając się, nigdy nie odrywając stóp od ziemi. Jakby po to, aby czerpać energię z matki Ziemi. Kiedy zamierzam się zabrać do projektu, zawsze odnajduję taką pozycję, która zapewnia stabilność. Nauczyłem się, jak ważne jest to, aby złapać przeciwnika nie tak jak on na to pozwoli, ale tak, jak mi jest wygodnie. Nie wiem, czy pan zauważył, że w zawodach, takich jak judo na początku walki zawodnicy tylko próbują się łapać rękami i przeszkadzają sobie także rękami. Wygląda to dość komicznie. Jednak ten, który zdobędzie jako pierwszy przewagę, ma później większą szansę na zwycięstwo. To samo na przykład w negocjacjach - bardzo ważne jest, aby nie dać się zmanipulować już na początku w sposób, w jaki sobie życzy kontrahent. Mogę jeszcze wymienić kilkanaście mądrych wniosków, które wypracowałem dla siebie na podstawie mojego doświadczenia z judo.

- A czy dziś pan uprawia ten sport?

- Niestety nie. Mam troje małych dzieci. Weekendy poświęcam im, ale gdy tylko starszy syn skończy siedem lat, zostanę trenerem judo dla dzieci w klubie mojego miasteczka.

Reklama
Reklama

Przedstawiłem trzech kandydatów mojemu klientowi. Pracodawca wybrał drugiego. Ten bardzo się ucieszył. Tylko że nie do końca było wiadomo, czy się ucieszył z tego, że wygrał, czy może raczej z faktu, że dostał ofertę. Trzeci kandydat przyjął spokojnie odmowę mojego klienta. Miał inną ofertę, która była dla niego bardziej interesująca. Spodziewał się odmowy. On woli, kiedy sam może wybrać pracodawcę. Tak naprawdę z tych trzech kandydatów to właśnie on wygrał.

Opisane wydarzenia są fikcyjne.

RSQ Management

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama