Najwcześniej w połowie przyszłego roku może zapaść decyzja o ewentualnej ofercie publicznej Kamaksu, producenta zderzaków pociągowych. IPO to jedna z możliwości wyjścia z inwestycji dla właściciela spółki, funduszu Advent International.
Zarząd przedsiębiorstwa nie uwzględnia na razie giełdy w swojej strategii. Jak zaznacza prezes Marcin Kowalczyk, na dalszy rozwój grupy wystarczą obecne źródła finansowania. To nie znaczy, że kierownictwo Kamaksu nie mogłoby skorzystać z nowej emisji, gdyby Advent wybrał upublicznienie spółki. - Pieniądze z emisji mogłyby posłużyć do restrukturyzacji źródeł finansowania działalności. Teraz korzystamy głównie z kredytów bankowych. W grę mogłyby również wchodzić przejęcia, o ile znalazłyby się atrakcyjne podmioty - mówi prezes Kowalczyk. Kamax chce przy tym zachować specjalizację i nie wychodzić poza amortyzatory.
Na razie trwa porządkowanie międzynarodowej grupy w celu uzyskania jak największych efektów synergii. Kamax ma firmy zależne w Niemczech, Rosji, Czechach i Chinach.
Największych możliwości rozwoju upatruje w Unii Europejskiej: głównie w Niemczech, Francji, Włoszech i Wielkiej Brytanii, w związku z boomem w kolejnictwie po wieloletniej stagnacji i otwarciem rynków kolejowych. Kamax nie będzie tam jednak przejmował spółek - wystarczą mu przedstawicielstwa handlowe. - Naszymi konkurentami na unijnym rynku są trzy firmy. Ich wielkość to jednak mniej więcej jedna piąta naszej grupy - tłumaczy prezes Kowalczyk.
Gdyby więc fundusz Advent nie zdecydował się na giełdę, tylko sprzedaż udziałów inwestorowi strategicznemu, wybrałby raczej producenta komponentów dla kolejnictwa. Potencjalnym nabywcą mogłaby być niemiecka grupa Knorr-Bremse, która w 2005 roku zabiegała o nabycie Kamaksu.