Informatyczny gigant chce zwiększyć zatrudnienie w oddziałach po naszej stronie Atlantyku do poziomu takiego, jak w Ameryce. Jak pisze "Financial Times", kilka tysięcy nowych posad czekać będzie głównie na inżynierów.
W tej chwili międzynarodowa ekipa informatyczna Google liczy około 7000 osób. Jedynie kilkaset z nich pracuje poza Kalifornią. - Moim celem jest rozwój zespołu inżynierów w EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka), by nie ustępował on temu północnoamerykańskiemu. Po to tu jestem - powiedział "FT" Nelson Mattos, nowy szef regionalnej filii.
Zważywszy na to, że obecność Google w Afryce jest symboliczna, a na Bliskim Wschodzie ogranicza się do Turcji, przyjąć można, że operator wyszukiwarki internetowej potrzebował będzie w Europie do 4,5 tys. nowych pracowników.
Jak mówi "Parkietowi" Ema Linaker z centrali firmy w Mountain View, konkretne liczby w poszczególnych państwach nie są jeszcze znane. Jak dotąd Google koncentrowało się na Europie Zachodniej - biura na wschód od Łaby to często małe placówki zatrudniające po kilka osób. W Polsce funkcjonują one w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu i dość szybko się rozwijają. Z informacji Google Polska wynika, że w dwóch ostatnich zatrudnienie znajdzie wkrótce odpowiednio 80 i 200 osób.
Jak podkreśla "Financial Times", firma dąży do zmiany swojego wizerunku na tutejszych rynkach. - Nie jesteśmy w Europie właściwie postrzegani - stwierdza Mattos. - Mam wrażenie, że Google jest widziane jako wielka amerykańska firma, która jest tu po to, by zgarniać pieniądze - dodaje. Zatrudnienie kilku tysięcy miejscowych inżynierów ma pomóc przełamać stereotypy.