Wrzesień nie dał grającym na warszawskim parkiecie krociowych zysków, ale nie był także najgorszym miesiącem tego roku. Na pewno jednak nie przyniósł powodów do zadowolenia. Przynajmniej inwestorom giełdowym. Znacznie milej wspominać go będą wszyscy grający na spadki dolara. Ten bowiem jest słaby jak nigdy dotąd.
Indeks szerokiego rynku WIG zanotował we wrześniu spadek o 0,5 proc. Najlepiej wypadł WIG20, który jako jedyny zyskał na wartości symboliczne 0,9 proc. Najgorzej wygląda sytuacja w przypadku małych i średnich spółek - sWIG80 spadł o 1,8 proc., a jeszcze mocniej, bo aż o 4,2 proc., zanurkował mWIG40. Do pogorszenia wyników walnie przyczynił się przebieg ostatniej sesji, gdy wszystkie indeksy zgodnie zanotowały straty przekraczające 1 proc.
Zawiedzeni mogli się poczuć wszyscy, którzy czekali, że tego dnia dojdzie do tzw. strojenia okien, a indeksy zyskają na wartości. Tak się jednak nie stało i to właśnie po piątkowej sesji najmocniejszy w stawce WIG20 spadł do 3633 pkt, czyli do poziomu, na jakim znajdował się przed 18 września, kiedy to Fed zdecydował o obniżce stóp procentowych w USA. A to właśnie ta decyzja spowodowała wzrosty cen akcji na naszej giełdzie. Informacje napływające ze Stanów Zjednoczonych w dużym stopniu determinowały wydarzenia na GPW.
We wrześniu nie mogły również zachwycić obroty, które podczas sesji zazwyczaj nieznacznie przekraczały 1 mld zł. Płytki rynek rodzi pokusę do wpływania na przebieg notowań. Kontrowersyjna pozostanie sytuacja mocnego spadku indeksu WIG20 w dniu wygasania wrześniowej serii kontraktów terminowych. Na kursach akcji nie odbiło się za to polityczne zamieszanie i decyzja o przedterminowych wyborach.
Giełdy w USA wróciły do formy