Próba windowania wycen spółek na koniec kwartału niejednokrotnie elektryzuje wielu graczy na wszystkich międzynarodowych parkietach. Premie zarządzających i wyniki osiągnięć funduszy pod przyszłą reklamę są wystarczającym motywem zapobiegawczych działań głównych rozgrywających rynku. Inwestorzy na Wall Street, analizując kolejne dane makroekonomiczne z rynku m.in. dotyczące spadku sprzedaży domów na rynku pierwotnym, potwierdzili swoje obawy dotyczące utrzymujących się problemów rynku mieszkaniowego. Z drugiej strony z pomocą dla długich pozycji przychodzi drożejąca ropa, co przekłada się na zyski spółek z sektora paliwowego, które stały się motorem napędowym indeksów. W świetle tych zawirowań rynek doszukuje się miejsca na kolejną obniżkę stóp procentowych, co ma swoje konsekwencje w rekordowo niskim kursie dolara amerykańskiego.

Do niełatwej oceny bieżącej sytuacji dokłada się również wykres indeksu Dow Jones, który balansując pod szczytami szuka pretekstu do wybicia się ponad historyczny opór na poziomie 14022 punktów. Jeśli spojrzymy na świeczki tygodniowe, widzimy trzy długie białe korpusy, które są podłożem dotychczasowego silnego wzrostu i mogą być zapowiedzią przynajmniej krótkoterminowej trwałości trendu wzrostowego. Ciekawszą sytuację obrazuje S&P500, który jest na linii podwójnego szczytu. Zgodnie z tym co pisałem kilka tygodni temu, jeśli mamy być świadkami kolejnej fali spadkowej, wypadałoby przynajmniej przetestować powstałą formację. Z drugiej strony jeśli rynek wybije się górą i przełamie zarys podwójnego szczytu, będziemy mieć do czynienia z sygnałem kupna na wykresie dziennym, którego nie sposób niedoceniać i grać przeciw trendowi. Jeżeli założymy optymistyczny wariant przyszłego ruchu, to docelowy poziom indeksu to okolica 2000 punktów, gdzie znajduje się 161,8-proc. zniesienie spadku z lat 2000-2003. Należałoby uwzględnić także próbę powrotu do linii przełamanego szczytu, który w tym przypadku stałby się bardzo mocnym wsparciem.

DM AmerBrokers